Bawidełka

Rzecz kobieca

Posted by: Mag on: 16/10/2007

Na świecie nie ma kobiet porzuconych. Owszem, są te niechciane, niekochane, niedoceniane, niedzielne, niesłychane – i każda z nich choć czasami być może przez los zapomniana, czasami zaniedbana, anachronicznie zakochana, zasłyszana i zapłakana jest – to żadna, ale to absolutnie żadna, nie jest porzucona.

I to z tej prostej przyczyny, że jak się nie da najzwyczajniej w świecie porzucić, tak od niechcenia jedzenia pomarańczy, zaraz po wprawieniu ją w negliż, jak nie można się zgubić na prostej drodze do sklepu monopolowego będąc nawet w stanie odurzenia wielce alkoholowego, jak się nie da nie stracić głowy dla profesora eSa, tak i nie można zostawić kobiety.

Kobiety się nie zostawia – jeżeli ktoś myśli inaczej, to nigdy, ale to przenigdy nie miał z nią do czynienia.

***

Język Polski to stwór przedziwny. Syn przeróżnych zbiegów okoliczności, wpływów, napływów i przepływów. Z dziada pradziada prasłowiańskiego przeszedł przez dobę staropolską, później przez różnego rodzaju wzajemne koligacje, a  zadając się czasami niegrzecznie z namiętną Węgierką, fikuśnie z rumianą Ukrainką, nadobną Francuzką, orientalną Turczynką czy dziką Cyganką, przybrał koniec końców kształt płynny, acz stabilny – względnie dzisiejszy.

Niemniej, w czasach, gdy ten nasz krotochwilny Język Polski zabawiał się, powiedzmy sobie grzecznie, ze stanowczą Niemką – błogosławiąc jej pełne duchoświętości kolano, bałamutnie kłamliwe pojęcie: rzucania/ porzucania kobiety nie istniało.

Co więcej – tego istnienia, zapatrzenia, w całej sferze sacrum i profanum mu zabroniono, z tego jedynego, dzielnego względu, że motłoch do wartości najwyższych i doniosłych wstępu nie miał, (z czym ja tak między nami mówiąc się kategorycznie nie zgadzam. Motłoch ma swoją oryginalną urodę i czar, i z całą stanowczością wnioskuję o szacunek dla tego zbiorowiska namiętnie wiążącego początek wszechrzeczy z końcem tychże na ulicy). A Kobieta, jako przedstawicielka takowego, za antywzór wszelkich wyżynnych poczynań służyć miała i służyć poczęła.

Kobieta nie istniała w obiegu wysokim i broń panie jeżu nie mam tu na myśli maszerowania tam i ówdzie na butach, co obcasowe. Ba! Kobieta o takich butach nawet nie słyszała, tak samo, jak i nie miała zielonego pojęcia o perłach lśniących alabastrem, obsydianowych kameliach, czy wachlarzach ze strusich piór. Kobieta nie znała podówczas ani batystowych halek, ani fikuśnych pończoch, jedwabnych podwiązek, o rękawiczkach i chusteczkach już nie wspominając.

Albowiem kobieta należała do tych wybitnych kręgów, do których zaliczamy: rynsztok, błoto, brudne paznokcie i gołębie. Tak, tak, moi drodzy. Język Polski gustował w szykownych Francuzkach, czarnobrewych Rosjankach, czy złotowłosych Szwedkach, niemniej z prawdziwą kobietą z krwi i kości, do czynienia ka-te-go-rycz-nie mieć nie chciał.

Może to co poniektórych dziwi, może i bawi, może śmieszy do łez, albo li tylko uśmiech politowania na ustach wywołuje – niemniej fakt faktem, kakao kakao – pod koniec wieku XVI słowo kobieta było określeniem obraźliwym.

Nawet słownikarze kobiet się nie tykali (mężczyźni…), ze względu na bardzo pejoratywne zabarwienie i nacechowanie tejże. Występowała ona bowiem tylko w połączeniu z takimi określeniami, jak: wszeteczna, plugawa, nikczemna, i to jedynie w pewnego rodzajach tekstów – sowizdrzalsko – prześmiewczych.

Wyraz “kobieta” wywodzi się albo od koby ‘kobyły’, albo od kobu - ‘chlewu’. Na wybór niezwykłego przyrostka ‘- ieta’ wpłynęły wszelkiej maści Elżbiety, Grety, Violetty. Są i teorie, że ta lekkich obyczajów niewiasta rodowód swój zawdzięcza niemieckiemu gabetta, co znaczy: ‘małżonka, towarzyszka łoża’, (swoją drogą, urokliwość tego eufemizmu mnie fascynuje), lub według zasad ruletki: z germańskiego narzecza Kopf-weiss ‘białogłowa’, z fińskiego kave, estońskiego kabe, et cobieta…

Mnie samą najbardziej przekonuje źródło prasłowiańskie, z dziada pradziada naszego rozwiązłego Języka Polskiego. Mianowicie z prsł. *Kobъ - ‘wróżba z lotu ptaka’ * kobъ - vĕta  ‘wróżka, wieszczka’. Tak, każda kobieta potrafi z dzieckiem na ręku, z torbami w drugiej, z wózkiem w trzeciej, kluczami w dziesiątej ręce i do tego z uśmiechem na ustach przedrzeć się przez puszczę samochodów, sklepów i okolicznych niebezpieczeństw bez najmniejszego szwanku dla swojego potomka, zakupów, łupów i dobrego humoru. Normalnie – czary i jak w kobyłę strzelił – etymologia z życia wzięta.

 

Wraz z początkiem wieku XVII leksem kobieta tracił stopniowo nacechowanie ekspresywne, a od wieku złotego XVIII zastąpił już całkowicie niewiastę (żeby nie napisać, że wygryzł) i oznaczał przede wszystkim ‘człowieka płci żeńskiej’, wtórnie ‘osobę zamężną’, a także, żeby nie tak od razu wpuścić baby na salony – ‘pomoc domową, robotnicę’.

***

Jak widać historia kobiety do najprostszych nie należy. Początkowo wydobyta z rynsztoku, grzechem i plugastwem obrosła, poprzez koleje i koleiny losu znalazła się w ramionach kogoś, kto ją wreszcie docenił, scałował z łokci kurz i pozwolił kibić przykryć lnianym fartuchem. Dał jej rumiane dzieci, kandyzowane wiśnie plamiące dłonie czerwonym sokiem. Dał serce szczerozłote i konika lukrowego. Życie zaklęte w dojrzałej misie bioder. Cyt, cyt.

***

Kobiet się nie zostawia, kobiet się nie porzuca. Kobieta, to niebo i ziemia, początek i koniec. Ewa Rajska, Helena Trojańska, Izolda, Beatrycze Złotowłosa, Laura, Dulcynea, Emma Bovary.

 

Nie ma ziemi i nieba, otchłani i piekła. Jest tylko Beatrycze. (Jań Lechoń)

Odpowiedzi: 10 do "Rzecz kobieca"

Pieknie.
Kiedyś burzyłaś mit pocałunku, teraz mit porzuconej kobiety.
Ktoś by pomyslał, że skręcamy na ścieżki feminizmu.
Ale to tylko Ty, Emmo:*

Daleko mi do feminizmu. Daleko do Gender Studies. Ja się tylko bawię językiem. :)

Ale ludzki umysł jest przewrotny. Przez chwilę widziałem w tekście czarnobrodą Rosjankę ;)

pozdrowienia

Magiczna moc brody Dora zadziałała… ;P Pozdrowienia Cichy! Dzięki, że wpadasz :)

Na kobietach ja się za specjalnie nie znam… ale wydaje mi się, że to podrzędne traktowanie było jednak znacznie szersze kulturowo, a nie ograniczone jedynie do naszych rejonów. Choć przyberało to rozmaite, nieraz zawoalowane, formy. A przed feministkami broń Panie Boże… ;)

Hoko, Pan Bóg też nie obroni, bo podobno jest mężczyzną, więc on też woli unikać feministek ;)

pozdrowienia

Hoko, zgadza się, przed emancypacją XIX-wieczną życie kobiet nie do końca było usłane różami.
Niemniej ja tu skupiam się na samym wyrazie KOBIETA, które ongiś było obraźliwe. W przeciwieństwie do określenia np. MACIORA, co dawniej sympatycznie dotyczyło matek. ;)

Cichy: gadałem ongiś z jedną feministką i ona twierdziła, że jeśli jakiś Pan Bóg w ogóle jest, to na pewno jest kobietą (czyli jest to Bogini albo Pani Bóg) – a tylko mężczyźni fałszują historię i dzieje stworzenia… ;)

Mag: takich słów, które zatraciły swój pejoratywny sens i dostąpiły nobilitacji, jest sporo; ostatnio choćby termin “wykształciuch”. A odnośnie polszczyzny (czy w ogóle słowiańskich języków) to ktoś wysunął hipoteze, że nasze narodowe przypadłości i niedole wywodzą się poniekąd z własciwości języka. Miłosz gdzieś o tym pisał, ale w tej chwili nie pomnę. Zresztą Wittgensteinowskie “granice języka jako granice swiata” tez jakoś się w takim ujęciu mieszczą.
Całe szczęście, że polskim można się jednak całkiem nieźle bawić, bo inaczej byśmy mieli przechlapane… ;)

Za to ja jestem feministką. :) Szkoda, że TO słowo jest obecnie tak źle nacechowane.

O kobietach uhm, super. To świetnie mi pasuje, że o kobietach pisze osoba tak bardzo kobieca. :)

Nie mogę się zgodzić z tym “wykształciuchem” :) To słowo stworzone na rzecz propagandy przy użyciu ekspresywnie nacechowanie końcówki. Nijak się to ma do uwarunkowań kultury przy słowie “kobieta” :)))
Niemniej zgadzam się, że język polski jest bardzo elastyczny. Fleksja robi swoje. ;)

Dzięki piękne za komentarze :)

Dodaj komentarz

Katalog

(c)Teksty chronione prawem autorskim. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie zawartości bloga wymaga indywidualnej zgody autora za każdym razem! (c) All rights reserved. Any unauthorised use of any content from this site is in direct violation of copyright!

CZYTELNICY

  • 118,902 wejść