Lubię ten stan, w którym powieki kleją się – miodu pełne i roztopionego cukru; gdy kolana nieruchomieją na chwilę, by potem znów wzburzyć zaśnienie, ramiona opasają poduszkę w ostatnich podrygach dnia, a cudowne zmęczenie przebiega przez ciało znacząc każdą chwilę poczuciem spełnienia.
Nie ma nic bardziej przyjemnego niż odpoczynek po ciężkim dniu. Kiedy w ostatnich promieniach słońca się brodzi, wraca z naręczem uśmiechów do domu – tych najbliższych, przy kawie, przy serniku, na wykładzie, czy w oparciu się jednej głowy o drugą w porannym tramwaju – i tych pozornie obcych – przy przejściu dla pieszych, w windzie, która utknęła między piętrem ósmym a dziewiątym, w kolejce po soczyste pomarańcze i na peronie przykładając nos do okienka kasowego zamawiawszy jakieś najbliższe połączenie do Serca.
Lubię ten stan, kiedy wszystko odpływa, faluje, pomarańczowe ściany zmieniają się w horyzonty, a niebieskie szafy w finlandzkie fiordy. Kiedy zaczynam mruczeć przez pierwszy sen, prawą stopą ściągam skarpetkę z lewej, bo mnie grzejnik na wzór kotkowy zaczyna już monumentalnie grzać i z podwijającą się koszulką gdzieś ponad pępek wstępuję w esencjonalność. Mój tenczasowy mężczyzna spija ze mnie ostatnie krople dnia szepcząc coś jeszcze o Sierpniu i Genialnej Epoce, a ja tymczasem odpływam na statkach marzeń wiozących skarby z dalekich krain; pełnych wanilii, cynamonu, skór krokodylich i republik, aby dotrzeć, dojść do siebie. I zdobywając teraz i zaraz, buduję przestrzenie cichymi westchnieniami i pomrukami; od czasu do czasu będąc tylko odbudzaną przez szóstoranne hałasy stróża za oknem, czy twardość mojego mężczyzny, która pije mnie w biodro.
***
A po falowaniu zaśnienia, rytmicznym fandango oddechów i cwałowaniu marzeń budzę się znowu do kolejnego dnia w pościeli aromatycznej, ciepłej i rozkosznej, z klejeniem sie powiek, obolałym biodrem i postanowieniem na następną noc, żeby Schulza brać do łóżka tylko w miękkiej okładce.
Twarda pije.
Tags: książka, Schulz, sen, twardość, Zaśnienie, zmęczenie, łóżko


styczeń 14, 2008 @ 1:13 am
Przez Schulza można trafić do łóżka z kimś zupełnie innym. Tylko niewielu jest facetów, którzy zdobędą się na ciepłe słowa o miłości do faceta, która ich nie dotyczy. Daremny błąd. :)
Szkoda, że najłatwiej znależć takich, którzy są w stanie zdobyć się jedynie na zazdrość o twardość Bruna, Milana czy Gustawa.
styczeń 14, 2008 @ 9:16 am
Nie jest to “daremny błąd”, bowiem czegoś uczy, a patrząc na to z innej strony: jest czego zazdrościć ;)
Sam wpis ma ciekawie rozbudowana formę, i eleganckie zakończenie.
Ps: a jednak Finlandia…
styczeń 15, 2008 @ 2:44 am
Filandia, Finlandia. Więcej siły jest w tej pierwszej. No, przynajmniej na mnie bardziej działa. ;)
styczeń 15, 2008 @ 2:17 pm
twardość Millera jest najtwardsza…