Wszystko określają trzy podstawowe pozycje: mężczyzna na kobiece, kobieta na mężczyźnie albo to, co teraz – kobieta i mężczyzna przedzieleni światem.
***
kobieta na mężczyźnie
W nastroju Here’s looking at you, kid i I’m gonna die in Casablanca siedzę na stercie książek i zastanawiam się, która z nich mnie najbardziej pije w bok. Podejrzewam, że to nie mój ulubiony Bruno. On od życia i ode mnie dostanie jeszcze tyle uwagi, ciepła, brzemienności myśli i namiętności wieczorów, że doprawdy nie ma co się upominać o swoje.
Obstawiam też, że to nie sam Pan Dziadek w swej śmierdzącej piwskiem i kotami postaci, bo od trzech dni stawałam na głowie, czole i innych częściach ciała mojego kobiecego, żeby doprowadzić go do względnej używalności i reprezentatywności na jutro. Jutro, nie futro, oddam go – niech broni mojego dobrego, literackiego imienia, z czeskim przymrużeniem oka i zapachem praskich piwiarni. Do obłędu.
Marcin leży pod łóżkiem. Więc on też nie. Wiem, bo jak szłam do łazienki, to poślizgnęłam się na jego miękkiej okładce z czerwoną mordą, co poparzona i diabelska. Zeżrę ją kiedyś, taka jest apetyczna, taka.
W nastroju Here’s looking at you, kid – patrzę, kto to mnie śmie tak niecnie zaczepiać i po chwili sama już nie wiem, który to był. Menzel, Wencel, Baczyński, Słonimiski.
Nieważne. Nawet jakby to był sam Bruce Dickinson nie miałabym takich rumieńców i takiego bezdechu, nie byłabym jednocześnie tak szczęśliwa i tak zlękniona, jak wtedy, gdy mi ośliniłeś policzek. Trzecia najważniejsza rzecz w życiu po Przyrzeczeniu Harcerskim i rodowodzie Małkowskim. Nie uwierzysz.
***
mężczyzna na kobiecie
No miałam ich wielu. Zaczęło się niewinnie. Potem poszło z górki. Piotrek, Kamil, Krzyś. Mała przerwa. Bolek, Julian, Ptyś. W między czasie Marcin, Mirek, Jarek, Bartek. Teraz Bruno.
Lubię ich wszystkich razem i każdego z osobna. Niektórych trochę bardziej. Innych trochę mniej. Mam ogólnie jakąś taką awersję jeżeli chodzi o romantyków i innych czułokletów dlatego ciężkie miałam noce z Kamilem. Z Piotrkiem jeszcze gorsze, bo to był fanatyk religijny. Krzysiowi robiłam za siostrę, Bolkowi segregowałam kodeksy prawnicze, z Julianem chadzałam na spacery, a z Mirkiem do teatru.
Wszystko w ramach zastępstwa, cholerstwa.
W końcu radzą, że klin klinem, że ta zima musi kiedyś minąć, że nie ma sensu kupować kredensu, nie ma róży bez kolców, nie ma rady na owady, nie ma twierdz niezdobytych, nie było miejsca dla Ciebie w Betlejem, w żadnej gospodzie. Nie.
Guess what he told me
He said girl u better try to have fun
No matter what you’ll do
But he’s a fool
Marcin wychyla się spod łóżka. Ponieważ miłość jednak jest. Tak.
***
kobieta i mężczyzna przedzieleni światem
Nietzsche napisał kiedyś: Albo książki, albo dzieci.
Bierzesz się więc do roboty, czy ja dalej mam prowadzić ten salon literacki?
Tags: harem, kobieta, miłość, mężczyzna, Świetlicki


styczeń 27, 2008 @ 10:45 pm
Kto rozszyfruje nazwiska wszystkich moich facetów?
styczeń 27, 2008 @ 11:02 pm
Norwid, Baczyński, Leśmian, Tuwim, Świetlicki, Schulz… myślę dalej. xD
styczeń 27, 2008 @ 11:04 pm
Zgadza się. Zostali do odszyfrowania: Piotrek, Mirek, Jarek, Bartek. No i Ptyś. :)
styczeń 27, 2008 @ 11:17 pm
Dobra, Jarek to musi być Iwaszkiewicz, Piotrka bym nie zgadła bez Twojej podpowiedzi, więc nie napiszę. Mirek to Białoszewski. :)
Notka dobra, od początku do końca.
styczeń 28, 2008 @ 11:37 am
A mi to się najbardziej podoba – gdy mężczyzna jest obok kobiety a kobieta tuż obok mężczyzny. Tak właśnie lubię .
styczeń 28, 2008 @ 11:49 am
A kto to jest Ptyś?
styczeń 28, 2008 @ 6:10 pm
Ładna pointa. :*
styczeń 28, 2008 @ 8:36 pm
Ptyś, no nie macie prawa tego wiedzieć. Na Pana Dziadka tak mówię. Kojarzy mi się z pianą kuflową piwową, taką właśnie ptysiową. Stąd to.
Mat: A więc udała mi się stylizacja na Nałkowską? ;P
styczeń 28, 2008 @ 10:23 pm
Nekrofilia zakrapiana perwersją – z nieboszczykiem do łóżka…
A fee! ;)