Zdaje się, że śniłam Pana dzisiejszej nocy. W katamaranach pościeli, od niedzieli, drążąc kolanem w nurcie pierzyny, oddana jak dzika śliwka w kleszczach drylownicy zawstydzam Pana przez Panią i vice versa prosząc, jak zawsze nas do tangensa.

Stosunek, do jakiego dochodzi między nami w tej płaszczyźnie, to wzajemne przystawanie w obrębie jednej funkcji, którą pełnimy w zbiorze relacji zależnych, dwupłaszczyznowych. Mówiąc dokładniej, nasza wzajemność to stosunek przyprostokątnej przeciwległej różnicy odjemnej w stanie siedemdziesiąt i przyprostokątnej przyległej różnicy tejże w odjemniku w stanie jeden. Matematyka, matematyka, ckliwa dynamika.

Styczność ta w zbiorze dwóch elementów dotyczy kąta rozwartego, a nie jak powszechnie się uważa: ostrego, co jak myślę jest znacznym odkryciem w dziedzinie trygonometrii. Funkcja ta bowiem będąc ilorazem wstawki (tu: sinusa, terminologia za Janem Śniadeckim) będącej na górze i dostawki (cosinusa), będącej pod spodem dopełnia wzajemne przystawanie na bazie kąta powyżej dziewięćdziesięciu stopni, co już daje nam rozwartość między tymi dwoma stycznymi, chyba że mówimy tutaj o wyjątku analitycznym lub tym wspomnianym kilka zdań wcześniej - wzajemnym przystawaniu przyprostokątnych.

Toteż błędem jest twierdzenie, jakoby funkcja tangens odnosiła się do trójkąta prostokątnego, bowiem przystawanie jego przyprostokątnych w danym zbiorze a, o wartości elementów x i y, gdzie x=1, y=1, i gdzie x+y=69, dotyczy kątów powyżej 90 stopni, przy założeniu, że x jest mężczyzną ze zbioru x+1, a y kobietą ze zbioru analogicznego do x. Funkcja ta tym samym przy podstawieniu do równania funkcji: x, y odpowiednich wartości, daje nam wynik dla funkcji przemiennej w zbiorze dwóch elementów dążących do plus i minus nieskończoności.

***

Zdałam?