Ptakowie

kwiecień 3, 2008

Dwa dni temu wzięto mnie za gołębia. Szłam chodnikiem – w dzień jak chłodnik przepyszny i wiśniowy – niczego nie podejrzewając sobie, a już na pewno nie tego najgorszego i najbardziej szkaradnego w wymowie i mimetycznej osnowie przyrównania, że tu przenagle, na rany Chrystusa, zostanę wzięta za jeden z tych pomiotów szatańskich, za gnuśnego przedstawiciela pogańskich synów rynków, za truchło gruchające i srające niesłychanie, amen.

Szłam krokiem ufnym, beztroskim, jak karmelek, który wie, że jego przeznaczeniem jest buzia w ciup, szorstki język i leguminy śliny, jak wróbelek skaczący na sprężynce nóżek, siup, siup, siup, niczym taka kupka puchata nakrapiana pierzem. A tu nie wierzę! Wzięto mnie za gołębia – rzecz doprawdy niepojęta.
Szłam obracając w ręku swój pomarańczowy klucz, powtarzając stare zaklęcia ludzkości, bajki i legendy: pokroić kuraka, udusić warzywa, sos niepotrzebny, a nagrodzili mnie tym, co mieli pod ręką: obrazą gołębią.

Szłam, jak się idzie po prostu, lewa, prawa, kiecka, niecka, całkiem przyzwoicie, wielce należycie – po zajęciach z Ważyka, z Kaczmarskiego, z Witolda, aż tu przede mną pomyka dziewucha! różowa i krnąbrna właśnie lat może ze pięciu – i krzyczy do mnie w swych małoletnim nadęciu – Sio! Jakbym była poczwarnym gołębiem, czy co.
Różowa kurtka, różowe rajtki, do tego sroga i hulajnoga, i jedzie na mnie, pięknie, karalnie. A ja się małych rozbójniczek nie boję, ja zawsze robię swoje: więc spojrzałam na nią, tak, jak się patrzy na ósmy cud świata, jak palcem w nosie denerwuje się brata, jak kocha się wróble i straszy gawrony, jak tuli się czule i wraca do żony, jak karmel rozkłada się na cukry proste i jak się wybucha tym śmiechem radosnym, i wielkim, i mocnym – by dać rozbójniczce naukę o ptakach – bo przecież jej nie da ni mama, ni tata.

***

Iż ma być uważna, choć jest małolata – i nie daćże wciskać se obcego ptaka!

Tags: , , ,

Odpowiedzi: 16 do “Ptakowie”

  1. lunetarius Powiedział/a:

    Ile poezji w prozie powrotu do domu:-)))))
    Chcę jednak zaprotestować przeciw postponowaniu gołębi i obruszaniu się, że może się być do niego podobnym. Kupka nakrapianego pierza też ma swoje prawa.
    Wszak Ten, który obmyślił cały ten świat, w którym nas usadowił, przewidział i miejsce i dla gołębi i … dziewczynki z hulajnogą, w której zawłaszczoną przestrzeń wtargnęłaś, i miejsce dla Ciebie.
    Pomykam na zajęcia może nie nazbyt literackie i poetyckie, ale będące prozą życia. Założę jednak specjalne okulary, które pozwolą mi dostrzec to, co jest poza prozaiczną czasoprzestrzenią… Pozdrawiam

  2. kretowisko Powiedział/a:

    na szczescie nie ulecialas do nieba

  3. Daniel Powiedział/a:

    Ja nie wiem, kto w tej całej historii więcej ptaka dał se wcisnąć :P

  4. Mrówka Powiedział/a:

    Uwielbiam Cię czytać.

    A ptaka nie daj sobie wcisnąć. Wciskaj innym!

  5. Cudzoziemka Powiedział/a:

    inny komentarz jak rotfl nie przychodzi mi do głowy xD

    Ach, ta dzisiejsza młodzież

  6. Julian Powiedział/a:

    Następnym razem zabierz ze sobą Wujka Staszka Mistrza
    Ciętej Riposty! Tak dla żartu chociaż.

  7. Mag Powiedział/a:

    lunetarius: Jestem wielką, ogromną, monumentalną przeciwniczką gołębi. Pan Bóg musiał mieć widocznie baaardzo zły dzień stwarzając ten pomiot. ;)

    Tux, nie wciskaj mi kitu. :P

    kretowisko: Tak jakby. Aktualnie mam niebo na ziemi, więc co nieco się zgadza.

    Mrówko – i wzajemnie. :)

    Cudzoziemka: Jest jeszcze megalol!

    Julian: Odkąd mam jedynego własnego nie szlajam się nigdzie z obcymi facetami. ;)

    Pozdrowiaki!

  8. sis Powiedział/a:

    A ja pozwolę sobie poczuć więź z różową małolatą, bo nie dość, że barwę miłuje odpowiednią, to jeszcze w tak młodym wieku wie już, jak należy postępować z gołebiami-zasrańcami. Bo gołębie się przecież straszy. O!

    Tylko nie podejrzewałam, że i Ty gołąb… Czego to się człowiek dowiaduje dzięki sieci. Dobrze się maskowałaś najwyraźniej. Nie omieszkam nastraszyć przy najbliższej okazji ;p

  9. Cudzoziemka Powiedział/a:

    wiec wypada dołożyć:

    MEGALOL

    Strasz dzieci, strasz

  10. cutebellatrix Powiedział/a:

    A może mówiła “Sio!” do tej wielkiej, zamarzonej Pani, Studentki w obłokach planów, która śmiała wejść jej w drogę? Może gołębie są tu niesłusznie posądzane o współudział?
    A może marzenia zrobiły ją tak lekką, że prawie sie unosiła? I może ta mała dziewczynka myślała, że, gdy krzyknie “Sio!”, Studentka wzleci w powietrze i pofrunie nad miastem, ku uciesze dziewczynki?
    Gołąb też człowiek ;]

  11. Julia Powiedział/a:

    Gołębie blogi prowadzą – cuda, cuda ogłaszają! ;)

  12. Mag Powiedział/a:

    Sis, bierzesz do ręki książkę B.B. i machasz ją k’mnie zachęcająco. Efekt straszenia-przerażenia gwarantowany. ;)

    cutebellatrix: Ja i tak latam kilka centymetrów nad ziemią, więc tego typu przygody może nie są czymś nadzwyczajnym, niemniej proporcje zachować należy – oddajmy gołębiom, co gołębie, ludziom, co ludzkie. ;)

    Julka, Karol, ghru, ghru. ;)

  13. entelepentele Powiedział/a:

    Gołębie – nie lubię ich tłustych zadków i wścibskich dziobów… Nie lubię panoszenia się po skwerach i zanieczyszczania ulubionych ławek… Lubię dzieci, które wiedzą, kogo straszyć i dlaczego… Mogą być nawet różowe i na hulajnodze…

    Wszak pisał kultowy pvek (ciągle w konserwacji jego www): “Bo nasza jest potenga, mondrość i głembia! Nasza! Nie kota i nie GOŁEMBIA!”…

    Ave!

  14. Mag Powiedział/a:

    Niebo gołębio-siwe, mokre pióra stroszy,
    pod wiatr nastawia skrzydła całe w drżących puchach,
    wciąż jeszcze dalekimi piorunami grucha
    i burzy się jak gołąb w miłosnej rozkoszy.

    Maryśka PJ

  15. cutebellatrix Powiedział/a:

    Ha! No i co?! Nawet ona czerpie z gołębi!

  16. Mag Powiedział/a:

    Nie wiem czy jest się z czego cieszyć i co podziwiać. :)


Napisz odpowiedź