Czasami - by mówić o rzeczach najważniejszych - nie trzeba używać słów kunsztownych i wyszukanych, spadkobierców mowy Kanta i Ingardena, Nycza Ryszarda i Żana Lyotarda. Nie trzeba odwoływać się do paradygmatów, aksjomatów, paroksyzmów, posttematów, do nauki, sztuki, zenu, Boga, książek z pewuenu, do teorii i historii, signifie, per se, a priori.

Czasami wystarczy tylko proste: <tańcze>, co tam, cześć, by w sercu zaskoczyła iskierka napędzająca cały krwiobieg, ufna i kochająca. By nawet najpaskudniejszy dzień z wykrzywioną parasolką i kałużą nazbyt dużą stał się spokojny, ciepły, bezpieczny.

Wystarczą tylko cztery litery, dwie spół i dwie samogłoski, a właściwie jedna taka, druga taka w sferze lustra - duplikata i cały świat przestaje być obcy i daleki - i zamyka się w słowie, które we wszystkich językach brzmi podobnie, które wypowiadają dzieci nie mając bladego pojęcia o artykulacji i głoskach dwuwargowych, a które to mieści w sobie nieskończone pokłady uczucia i ciepła, za dnia, w nocy i od rana -

ma ma.

Ósmy kwietnia to nie jest jakaś tam sobie pierwsza lepsza data. Bo oprócz tego, że w dzień ten porodzili się: Stanisław Taczak, Edmund Husserl - fenomenalnie, Karol Libelt, czy inny Koffi Annan z Grzegorzem Lato, fundując światu armie, teorie, towarzystwa, sekretariaty i piłkarskie sofizmaty - na świat przyszła również pierwsza kobieta w moim życiu i jedyna taka, dla mnie, dla moich bliskich, dla naszego świata - piękna i mądra ludzkim prawem, ave!

Zawdzięczam jej wszystko. Jest dla mnie wzorem do naśladowania i niezłomnością kobiety zawartą w dobrym sercu i ciepłym spojrzeniu. Jest moim sumieniem, czuciem, myśleniem. To od niej nauczyłam się wszystkiego, co najważniejsze - jak śmiać się głośno i cieszyć z tego, co mam; jak nie przejmować się niepowodzeniami, robić swoje, być wiernym sobie - jak iść do końca, potem odpoczniesz. Od niej mam to serce wielkie, do którego zbieram skarby niezmierzone - od niej mam dwie ręce kobiece, które chcą pracować, chcą pisać, gotować, witać się, żegnać, opadać i pomagać.

Dzięki niej wiem, że zawsze tak należy mieć za tak, a nie za nie; że nic to przeciwności, trzeba się starać, a w tym staraniu być przede wszystkim sobą; że trzeba pamiętać o tym, co najważniejsze - a więc o drugim człowieku. Że tradycja, bliskość, rodzina, to rzecz święta. Zawdzięczam jej wszystko i kocham ją całym mym dziewczęcym sercem - jako córka, jako przyjaciółka, jako dziecko.

Mamuś, w dniu, w którym na świat przyszła najważniejsza dla mnie kobieta, w dniu, w którym na świat przyszłaś Ty, życzę Ci rzeczy małych i rzeczy wielkich, bliskich i dalekich, żebyś nigdy nie wątpiła w to, że jesteś najwspanialszą dziewczyną na świecie, najlepszą matką w oczach swoich dzieci.

Sobie zaś życzę, bym umiała być córką na miarę Twoich marzeń.

Bym w przyszłości była taka, jak Ty.