Magnetowid, video & Excelsis Deo

maj 7, 2008

Imprezy niszowe mają to do siebie, że wymagają od swoich kontestatorów wiele uwagi, wiele cierpliwości, zrozumienia dla sztuki wysokiej, silnych nerwów, nobliwości oraz umysłu chłonnego, wielkiego, przygotowanego dla doznań estetycznych wysokiej klasy – na tańce, pienia, wygi – czy tam – bohomazy.
Wejście na jedną z takich imprez, nie dość, że kosztuje fortunę, to jeszcze wymaga czujności, gotowości na przydybanie, przyszpilenie takiej okazji, wyłuskanie jest, po myśliwsku z sideł. A gdy nam już ona w takie wpadnie i skapnie możliwość uczestnictwa w przedsięwzięciu wielkim – słodkim, wiotkim, choć naprędkim, trzeba zrobić się na bóstwo, zadbać o swe ochędóstwo – jakoż wszyscy dobrze wiecie, sztuka wymaga wyrzeczeń.

Moi sąsiedzi są zaś w tej uprzywilejowanej sytuacji, że imprezy zamknięte, ponętne, składowe, te dla vipostwa i te, co niszowe, nie są im wcale obce i wstrętne, rzecz nawet można, że cud-ponętne, a to i jeszcze za mą przyczyną, taką to jestem świetną dziewczyną.
Albowiem bowiem z łaski niebiosów, talentów wielkich, mocnego głosu, czyniąc od rana zadość gawiedzi – dałamże koncert, jak przy spowiedzi.
Leżącże plackiem dziś na podłodze, machając kapciem na prawej nodze, w loży honoru mając Kantora, śpiew swój zaczęłam od unisona.

Repertuarem siejąc defetyzm, bawiąc się nutą, godząc w profetyzm – wybrałam pieśni reprezentacje – kwitną kasztany nam i akacje – więc godzi śpiewać się, co następuje: Ludu, mój Ludu i Alleluję.
Zaczęłam cicho z Achem mój Jezu, jakże ty klęczysz, jak przy pacierzu, w Ogrójcu krwiąże pomazany, za nasze grzechy bi czo wa ny. Później się wspięłam na wyższe tony, świergocąc z mocą: namaszczony! Ludu mmmój Ludu, cożemmm ci uczynił, czemmem zasmmucił, albo czemm zawinił – wydatnie znacząc em dwuwargowe, wielce żarliwe, murmurandowe. Potem rećtal wlazł w profanację – składając dźwięki za koronację – dźwięki o panie, składamy dźwięki za twe kościelne, swojskie piosenki.
Występ zakończon nutą – pogrzebem, o dobrym panu, co stał nad brzegiem.

***

Wniosek jest jeden moi kochani – spędy niszowe sąże do bani. Lepiej się bawić w zgiełku i tłoku, na Openerze i na Woodstocku.

Tags: , , , ,

Odpowiedzi: 8 do “Magnetowid, video & Excelsis Deo”

  1. lunetarius Powiedział/a:

    Cóż to za niszowa impreza, podczas której wybrzmiewają pieśni wielkopostne w miesiąc po Wielkiejnocy? No ta ALLELUJA może być, ale reszta? Szkoda, że tego nie nagrałaś byłaby przednia uczta blogowa i rzecz jasna niszowa. Nie tylko dla Karola, ktora ptak w ZU ładnie sie prezentował:-)

  2. Tomasz Powiedział/a:

    Tak, śpiew muzy potrafi dodać skrzydeł, graj cyganie graj…

  3. sis Powiedział/a:

    Buehehehe! Mistrzostwo! Łobśmiałam się jak norka ;D
    A Open’erem owszem, nie pogardziłabym. Choć mam poważne podejrzenie, że nic bardziej podniosłego, niż możliwość zobaczenia na żywo Björk już mnie w życiu nie spotka. No, może tytuł profesora zwyczajnego… Ale pewna nie jestem ;]

  4. Mat Powiedział/a:

    Miód na me uszy.

  5. Robert Szymczak Powiedział/a:

    Nieważne jakie te imprezy, ważne żeby się bawić, rozmawiać, tańczyć, śpiewać i korzystać z życia aż do upojenia :)

  6. entelepentele Powiedział/a:

    Proszę przesłać kasetę demo z tego wydarzenia do mojego znajomego w Deutsche Gramofon. Będą z tego Fryderyki…

  7. anielica Powiedział/a:

    A ja ani na Openerze, ani na Woodstocku nie byłam. O imprezach niszowych też nie wspomnę.

  8. Bellatrix Powiedział/a:

    … A kiedy zostaniesz sławna, nie zapomnij o nas… ;p


Napisz odpowiedź