Posted by: Mag on: 17/07/2008
Otóż mam dziecko. Mężczyznę.
Pojawiło się ono w moim życiu dwa tygodnie temu, tak znienacka, niespodziewanie, domorośle, wypadkowo, zatrważająco słodko i przyjemnie, pochłaniając wszystkie moje dotychczasowe plany i marzenia. Bo przecież miała być praca w gazecie, uganianie się za selebrities, pisanie artykułów do najbardziej opiniotwórczej prasy w kraju, jeżdżenie na spotkania z ludźmi nauki i sztuki; bo przecież miała być wyprawa życia na Ukrainę, zwiedzenia wzdłuż i wszerz prawobrzeża, odkopanie dawnych historii dziadków i spędzenie połowy lipca na przeprawach przez zapomniane, zatrawione wsie. W końcu i napisanie tej od dłuższego czasu planowanej książki, o facetach mojego życia, którzy są słodkim materiałem na bestseller wydawniczy w kraju i zagranicą; zrobię z tego lekturę obowiązkową w szkołach wszelkiego typu i jeszcze dostanę pokojową Nagrodę Nobla za ogromny wkład w rozwój badań nad instynktami pierwotnymi charakterystycznymi zarówno dla dup, jak i dla facetów.
Ale to jeszcze nie teraz. Teraz mam dziecko.
Ojciec dziecka jest mi na szczęście znany. Na wiadomość o moich predyspozycjach i skłonnościach obecnych zareagował nieskrywaną radością i wsparciem. Żadnych wątpliwości – mam do czynienia z Mężczyzną. Dziecko również ucieszyło się na ten cudowny zbieg okoliczności, w którym to ja zdecydowałam się nim zająć w pełni sił i jestestwa swego kobiecego, okazując to poprzez serię podskoków, kopnięć i sobie tylko znanych, maleńkich reakcji.
Robert, bo tak też się dziecko oto moje zowie i zwać będzie, jest obecnie moim oczkiem w głowie, skarbem na końcu tęczy, wisienką na czubku tortu i słoneczkiem w bezchmurny dzień, toteż Drodzy Czytelnicy, przepraszam, jeżeli od jakiegoś czasu wpisy na Bawidełkach pojawiają się coraz rzadziej i pojawiać się tak też będą. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie i zrozumiecie, że teraz, w tym czasie mam inne priorytety, słodkie i pachnące mlekiem, zaklęte w miniaturowych piąstkach i karmelkowych oczkach.
Obiecuję, że wszystko wróci do normy gdzieś w okolicach października. Wówczas dojdzie do rozwiązania i porzucę to moje dziecko na rzecz piątego roku studiów.
O! : – )
Myślę, że dziecko będzie arcyprzeszczęśliwe z taką mamą. :-)) Będzie miało dzieciństwo pachnące pomarańczami i kakao i miłością – śliczne zapachy. : – )
Wszystkiego dobrego Wam życzę!
17/07/2008 @ 4:20 PM
A jak ma na drugie?