Posted by: Mag on: 27/09/2008
Wychodzę i po omacku, trochę nieprzytomnie, pozornie tylko leniwie i w stylu: “nic mi się nie chce” idę do ciebie w makijażu rozmazanym węglem w kąciku oka, dziurą w pończosze, która zahaczyła o guzik twoich spodni, dusznością wpijającą się w ramiona, pojedynczymi, gęsimi piórami we włosach i wstydem startym na policzkach. A ty przyjmujesz mnie [...]
Posted by: Mag on: 22/09/2008
państwo von kleist
Wchodzimy w noc, jakby dnia nie było, poranków nie było, lizania się słońca z cienką szparą horyzontu i duszności od mgieł drżących tuż przy ziemi. Jakby nie istniało nic poza rytualnym wchodzeniem w noc co noc, co sen. Dajemy się rozbierać światłu lampy węszącej jakąś zdradę na skrzyżowaniu Jagiełły z Kościuszki, gdzieś już [...]
Posted by: Mag on: 16/09/2008
Najbardziej zasadniczym elementem wystroju tego miejsca była dziura wypalona w obrusie, świecąca jak takie ziarenko kawowe w mlecznej piance bitej śmietany, czerniejąca i wpijająca się w drewno maszyny do szycia, która między jednym obrotem swojego świata, a drugim robiła za stół, łóżko i przedwojenną wystawę ze wspomnieniami odmierzanymi łyżeczką nieskończoności. Na pianinie stały wazony z [...]
Najnowsze komentarze