poprawiny

wrzesień 16, 2008

Najbardziej zasadniczym elementem wystroju tego miejsca była dziura wypalona w obrusie, świecąca jak takie ziarenko kawowe w mlecznej piance bitej śmietany, czerniejąca i wpijająca się w drewno maszyny do szycia, która między jednym obrotem swojego świata, a drugim robiła za stół, łóżko i przedwojenną wystawę ze wspomnieniami odmierzanymi łyżeczką nieskończoności. Na pianinie stały wazony z wyprzedaży, niedopite lampki wina z przedwczoraj i sprzed pół roku, ze śladami szminki od wydętych ust i kurzem wsiąkającym w rozmowy o rzucaniu palenia, tańszych połączeniach z Wrocławiem i niemoralnych propozycjach.
Całości dopełniał rower zajmujący centralną część lokalu, zarumieniony i zdezorientowany swoją nowoczesnością w miejscu, w którym zatrzymał się czas.

***

Czas jest względny, plącze się i wykrzywia, śpi w załomach pępka i przebija uszy wsuwką do włosów. Wchodzi pod powieki garścią piasku i przesypuje się aż do rana w ascendensach polichromii pokojów bez klamek i łóżek bez pościeli. Wpija się w dekolt, podwija rękawy, każe panu rowerzyście odczyniać sceny dantejskie przy barze, a mnie przygryzać wargę z rozmazaną skórką kasztana w kąciku ust.

Jest przy tym zdrowy na surowo i smaczny bez przygotowania. Wychodzący zawsze na czysto poprzez zwrócenie światu jego treści.

Tags: , , , , , ,

Odpowiedzi: 9 do “poprawiny”

  1. Mat Powiedział/a:

    Podobno odprawiasz orgiastyczne rytuały w przeddzień dnia zmarłych, aby czerpać wszelką wiedzę, wielką siłę, oraz wieczną młodość.
    Tak słyszałem.

  2. Mag Powiedział/a:

    Tak, w dni wolne od szkoły zajmuję się nekrofilią.

  3. Mat Powiedział/a:

    A i teraz jak sobie zmieniłem awatar to mylę Ciebie ze mną. Ale to pewnie przez to, że w pracy mówią na mnie “laleczka”.

  4. Logos Amicus Powiedział/a:

    Trochę się pośpieszyłaś Maggie z tym Halloweenem :))
    Trick or Treat!

  5. kretowisko Powiedział/a:

    smacznego!

  6. Marcin Powiedział/a:

    Miała usta o jakich zapomnieć nie można. Czasem dotykała ich słomka szczęśliwa, która zazdrość wywołująca, w zabawie swej, miedzy gorzkością a słodkością, odsłaniała coraz to nowe części różu i czerwieni. Ciepłość tego miejsca odsłaniała jej ramiona, jakże niedostępne i dalekie, nigdy nie widziane w ten sposób – pomarańczy odcieniu i szyby odbicia. Była nieopanowana, odurzona, z głową w krainach dalekich, które rozbawiały ją i kazały jej śmiać się ochoczo; a ona wciąż wpatrzona w niego, pilnowała by szał nie okazał się zbyt głośny dla gości i rowerzysty dziwacznego. Była w innym miejscu, patrząc na wspomnień obrazy, zaciskała mocno szczęki i chowała wzrok, odmawiając światu i Bogom ich praw. Spoglądała w magiczne kręgi na pianie tworzone, bawiła się ich formą, przeznaczeniem i żywotem krótkim.

    Była tam, tak niepodważalnie, namacalnie, łącząc przeszłość z teraźniejszością, każąc czasu ustąpić i zrozumieć wreszcie, mimowolnie udowadniając schematom ich kruchość, wciąż ta sama, lekko inna, będąc taką dla której świat oszalał.
    a ja wraz z nim.

  7. Ola Powiedział/a:

    Molier umarł na scenie. to się nazywa poświęcenie sztuce. blablabla

  8. entelepentele Powiedział/a:

    Czas na wczasy!
    Studenci do nauki!

  9. peterandthehare Powiedział/a:

    a wonderful picture.

    A polish man came to me today and gave me chocolates. He said today was a special day in Poland – “boys” or “young man’s day”. I like any day when I get given sweets.


Napisz odpowiedź