Bawidełka

Heaven can wait

Posted by: Mag on: 04/01/2009

Postanowienia noworoczne mają to do siebie, że kończą się w tym samym momencie, w którym się zaczynają. Co roku te same, wyliniałe, wyświechtane, tandetne i banalne; a to, że się schudnie, a to, że się zrobi prawo jazdy, że będzie się więcej ćwiczyć, więcej książek czytać. Za ową pulą standardową jest,- że mniej tego z tamtym; przeklinania, olewania, lenienia się, jęczenia. Arsenał dość skromny, ale jakże wymowny. Toteż bawimy się w te złote listy, sprawdzone środki, dotrzymane obietnice i planowane wyrzeczenia, które ulatniają się wraz z szampanem odchodzącym z nas do wieczności w okolicach pierwszego stycznia.

W tym roku znowu też nie jestem jakoś zbytnio oryginalna i pomysłowa. Mam zamiar odwalić kawał dobrej erotycznej pracy na rzecz tytułu wyższego, wiadomego, wypełnić jakoś tę czarną dziurę, która majaczy przede mną na horyzoncie zwiastując koniec błogostanu zwanego dalej studiami i ciężki wyzysk w którejś z polskich szkół państwowych. Do moich obowiązków więc w tej sytuacji i postanowień największych z największych należy niecne uniknięcie tychże zasadzek i niestatków świata tego oraz ucieczka przed ciężkimi robotami z kwiatem polskiej młodzieży.

Prócz tego planuję kopnąć kolegę w kostkę tak, żeby bolało słodko i spektakularnie, odwołać oświadczenie Olejniczakowi, że za nim szaleję (bo teraz mam słabość do kogoś innego), położyć się krzyżem na podłodze domu Mistrza Es w Drohobyczu, jeszcze więcej spać, jeszcze bardziej się obijać, jeszcze genialniej dochodzić do wszystkiego z poczuciem fenomenalnego spełnienia; znaleźć jakieś przeboskie wydanie Sklepów cynamonowych i odczytywać z nich każdego wieczoru fragment, z dłońmi splecionymi jak do modlitwy i nieprzyzwoitą pozycją klęcząco-chłonącą; mamie kupić sznur pereł, tacie brylantową piersiówkę, a każdemu z przyjaciół po parze ciepłych gaci na zimę, bo zapalenie pęcherza to ogromne dziadostwo.

Do tego, bez zbędnej kokieterii, mam zamiar wciąż być nieprzejednanie upartą i genialnie sentymentalną, wiecznie spóźnioną i słodką jak z ciastko z dziurką, które macza się w mleku i je w pościeli. Taką mnie znasz, taką mnie znasz.:)

Odpowiedzi: 8 do "Heaven can wait"

sadystka!!!

[pod rozwage - - - >
"Te sluby, jakie skladamy sobie: od jutra nie robie tego czy tamtego, zyje tak albo siak, nie zajmuje sie tym czy tamtym - byc moze nalezy przemyslec jeszcze gruntowniej niz przyrzeczenia skladane innym ludziom. Bowiem dane komus slowo mozemy odwolac (...). Ale slowo dane sobie znaczy tyle, ze zawarlismy umowe z naszym charakterem, (...), i dlatego nie mozna zmienic zawartej z nim umowy. (...) Jesli natomiast oszukujemy wlasny charakter, to i wtedy da sie zyc dalej, ale nasza wewnetrzna posawa bedzie niepewna, grzeszna i chwiejna." Sandor Marai, Ksiega ziol]

w takim razie nie pozostaje Panu nic innego, Proszę Pana, jak tylko szykować się na tego przyobiecanego kopa, Proszę Pana

ja to sie obawiam, ze Pani nalezy do tej slynnej grupy terrorystycznej: JSGFTMiP

oj bo będzie podwójne kopanko za ujawnianie tajemnic i poufnych poufałości, Proszę Pana

eee, a tak Cię wielbiłam w poprzednim komentarzu za tego Wojciecha…

Zajrzałam, poczytałam i z radością stwierdzam, że od kogoś kto sam TAK pisze, komplement – to jak Booker Prize co najmniej;]

przeczytałam. Pięknie ;) tylko czemu chcesz rezygnować z lenistwa i jęczenia? nie,nie to kiepski pomysł!

Lenistwo i Magda, hmm. Perfekcjonizm i lenistwo. Prefekcjonizm, lenistwo i postanowienia. I jęki. Jeah.

Ktoś inny niż Olejniczak ale też polityk?

Dodaj komentarz

Katalog

(c)Teksty chronione prawem autorskim. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie zawartości bloga wymaga indywidualnej zgody autora za każdym razem! (c) All rights reserved. Any unauthorised use of any content from this site is in direct violation of copyright!

CZYTELNICY

  • 120,969 wejść