Posted by: Mag on: 15/04/2009
Oto jest historia pewnej wiosny, wiosny, która była prawdziwsza, bardziej olśniewająca i jaskrawsza od innych wiosen, wiosny, która po prostu wzięła serio swój tekst dosłowny, ten manifest natchniony, pisany najjaśniejszą, świąteczną czerwienią, czerwienią laku pocztowego i kalendarza, czerwienią ołówka kolorowego i czerwienią entuzjazmu, amarantem szczęśliwych telegramów stamtąd…
Każda wiosna tak się zaczyna, od tych horoskopów ogromnych i oszałamiających, nie na miarę jednej pory roku, w każdej – żeby to raz powiedzieć – jest to wszystko: nieskończone pochody i manifestacje, rewolucje i barykady, przez każdą przechodzi w pewnej chwili ten gorący wicher zapamiętania, ta bezgraniczność smutku i upojenia szukająca nadaremnie adekwatu w rzeczywistości.
Ale potem te przesady i te kulminacje, te spiętrzenia i te ekstazy wstępują w kwitnienie, wchodzą całe w bujanie chłodnego listowia, w wzburzone nocą wiosenne ogrody i szum je pochłania. Tak wiosny sprzeniewierzają się sobie – jedna za drugą – pogrążone w zdyszany szelest kwitnących parków, w ich wezbrania i przypływy – zapominają o swych
przysięgach, gubią liść po liściu ze swego testamentu.
Ta jedna wiosna miała odwagę wytrwać, pozostać wierną, dotrzymać wszystkiego. Po tylu nieudanych próbach, wzlotach, inkantatach chciała się wreszcie naprawdę ukonstytuować, wybuchnąć na świat wiosną generalną i już
ostateczną.
Bruno Schulz
—

—
Dziękuję Kochani za odwiedziny i ciepłe słowa na osobności, i przepraszam za te moje zaległości straszliwe wynikające z braku czasu, który coś nie chce się zapętlać i powtarzać, cyklinować i z późnego kwietnia robić wczesny luty, tak bardzo obecnie pożądany:) Ale miejmy nadzieję, że już niedługo w ramach tego wiosennienia ogromnego i konstytyucji maja w przestrzeni zrobi się trochę luźniej i szerzej, i słów będzie więcej, i wszystkiego.
Wszystkiego dobrego.
15/04/2009 @ 11:53 AM
I rzeczy do zrobienia więcej… I większe oczekiwania…
Ale i więcej nadziei, że będzie dobrze ;)