Bawidełka

Once upon a time

Posted by: Mag on: 20/04/2009

Kiedy piątego grudnia roku tysiąc dziewięćset pierwszego w Chicago rodził się czwarty syn Eliasa i Flory, któż mógł przypuszczać, że oto wraz z nim rodzą się armie chińskie, bohaterowie, przywódcy i władcy; szalenie przystojni książęta na rączych rumakach, olśniewającej urody panny, gadające kraby i śpiewające myszy, stada leśnych jeleni potrafiących myć gary w zapyziałej chatce siedmiu krasnoludków, gryzonie szyjące suknie na miarę, konie z opanowanym body language, bekające dzikie świnie, nadobne i ponętne ryby, a i tego mało; że oto na świat przychodzi jego magiczna alternatywa z raz a dobrze ustalonymi zasadami, że dobro wygrywa, zło dogorywa, a miłość trwa wiecznie, i radość, i szczęście.

Walt Disney, bo o nim tutaj mowa, jest bez wątpienia ojcem tych wszystkich snów, które wyśniły się w pełni i bardzo kom tru.

Bo i kto nie zna jego filmów? Kreskówek, które czarują i rozczulają ludzi w każdym wieku oraz  w każdym zakątku kuli ziemskiej. I nieważne, czy oglądamy Królewnę Śnieżkę z 1937 roku czy Mulan z 1998 – czy mamy pięć czy pięćdziesiąt pięć lat – jest coś w tych obrazach takiego, co fascynuje bez reszty i urzeka na długi, długi czas. Może to ta bezkompromisowość świata, jasny podział na dobro i zło, ładne buzie i trochę mniej ładne buzie, sielskość, anielskość, szał ciał.

Jakby nie było, najważniejsze w tym zawsze pozostanie to samo, w myśl słów samego Disneya – że wszystkie marzenia mogą się spełnić, jeśli tylko mamy odwagę, żeby się z nimi zmierzyć. I trudno w to nie wierzyć, kiedy patrzy się na historie Kopciuszków, Śnieżek, Piotrusiów Panów, dzwonników, małp, lwów i lam, które choć banalne, to przecież genialne – mamią nas i oszukują, wedle potrzeb i wedle życzenia:)

Odpowiedzi: 19 do "Once upon a time"

Kocham się w bajkach Disneya od wczesnego dzieciństwa i miłość ta wraz z wiekiem wcale mi nie przechodzi. Szczególnie urzeczona jestem Królewną Śnieżką, Alicją w Krainie Czarów i Mulan, choć doprawdy ciężko jest mi wybrać faworytów z tej plejady ponadczasowych obrazów. A jak jest z Wami, lubicie, oglądacie, wracacie, w której księżniczce się kochaliście za młodu, a której opowieści po prostu nie mogliście znieść? :)

Ja wole Shreka! Ogladam trzy razy dziennie. Juz nawet zaczalem sie upodabniac. :-))No i Wallace’a i Groomita. Sa genialni.

do dzisiaj nie mogę oglądać “Bambi”, bo boję się, że znowu wytryśnie rzeka łez, którą wylałam przy tej bajce w dzieciństwie, wystarczy, że przypomniałam sobie “Dumbo” i faktycznie – płacz i wzruszenie, jakich żaden dorosły film mi nie zgotował. Bezapelacyjnie jestem zakochana w Wall-e, którego z Markiem oblecieliśmy w kinie kilka razy, regularnie wracam do “Lillo i Stitcha”. Natomiast w dzieciństwie uwielbiałam “Kopciuszka” (ta klasyczna scena ubierania się z wróbelkami…) i “Śpiącą Królewnę” (szczególnie, ze względu na moją niechęć do prac domowych, wspominam magiczne sprzątanie, szycie sukni i pieczenie ciasta) ). “Król lew” mi obrzydł, chociaż w podstawówce był hitem i nawet dzielni chłopcy z klasy płakali jak bobry. “Alicję…” pamiętam na niemiłosiernie zgranej kasecie VHS, jakie pokątnie się przegrywało na początku lat 90-tych, kiedy to pierwsze odtwarzacze video podbijały Polskę. Rozczarowała mnie “Atlantyda”, chyba najsłabsza, nawet nie mam pewności czy disnejowskie toto. No, więcej grzechów raczej nie pamiętam :) A, “Zuzia i Hultaj”, wspaniałe, chyba ukształtowało mi w dzieciństwie poglądy na związek ;) O rany, już kończę, bo mogłabym tworzyć całe tomy mojej prywatnej disnejologii ;)

Ja wracam do Braci Grimm..
Dwa opasłe (szczególnie jak na dzieciaka) niebieskie tomy – z ilustracjami zdecydowanie nie dla dzieci, bo siermiężnymi dwubarwnymi, wykonanymi dorosłą kreską. Może to pozwoliło mi rozwinąć wyobraźnię w takim nie innym stopniu? Była tylko treść, obrazy malowały się same.. Zakochałam się w tych baśniach do tego stopnia, że gdy rodzice schowali je przede mną na jakiś czas (zamiast lektur czytałam baśnie :)), byłam w stanie kolejno przypominać sobie treść (często – co dosłowa) i okraszać nią szkolne zeszyty :D

Shrek i inne współczesne bajki – raczej dla dorosłych, często z kontekstem niezrozumiałym dla kilkulatka – to nie to samo. Właśnie. To bajki, nie baśnie. Wszystko jest w nich takie oczywiste i powiązane z realnym światem – nie bardzo można śnić o byciu Fioną (jak kiedyś – Kopciuszkiem), bo jej książę jest.. ogrem. Te bajki bardziej edukują, niż odrywają od rzeczywistości. Z jednej strony to bardzo dobrze – nie każda dziewczynka jest piękną księżniczką, nie każdy chłopiec ma wypasionego.. rumaka ;P; i dobrze, że podprogowo jest dzieciom m.in. ta prawda o świecie dorosłych wpajana. Ale.. coś jest im odbierane mimo wszystko, a coś za wcześnie wtłaczane do głów. Nie wiem, czy jakieś dziecko jest szczęśliwsze od tego, że pewien Tubiś zmienił kolor lubianej przez siebie torebki, dzięki czemu nikt go od pedałów więcej nie wyzwie..
Świat dorosłych ingeruje ostrą kreską w świat dzieci, zamiast go chronić i jak najdłużej okraszać wyjątkowością nicniemuszenia – choćby wiedzieć.

Boże, ale mnie poniosło.. obiecuję, że to było po raz pierwszy i ostatni! :D Serdeczne pozdrowienia :)

@miziol – nie, nie, nie! i choć Shrek mnie, tak jak i wszystkich – bawi i śmieszy, to nie jest to baśń, jak pisze flanelka z dawnych czasów i z dawną magią. poza tym, jak się zdaje, jest on przede wszystkim kierowany do dorosłych, a nie do dzieci;)

@mago – moją pierwszą animacją Disneya była Lady & Tramp – historia miłości, którą pobiła chyba tylko Piękna i Bestia. o miłości ze środka, fascynującej i prawdziwej, a nie tej z oczu – jak w przypadku Kopciuszka, czy głosu – Arielki.;)
Disney ma genialne te swoje opowieści, plejadę charakterów, fantastyczne ścieżki dźwiękowe, które zapadają w pamięć na długo (krab Sebastian Under the seaMała Syrenka, Circle of Life Król Lew, czy Someday my Prince will come -> Snow White) i są po prostu genialne:)
Dzięki Ci za rekomendację Wall-ego. Mam w sumie jakieś niewyjaśnione opory przed pójściem na niego (obecne animacje D., to nie to samo wszak co rysunkowe opowieści), niemniej chyba powoli, powoli zaczynam być przekonana:)

@flanelko – dużo jest racji w tym co piszesz. na szczęście przecież wciąż jest jeszcze wybór – i zawsze spośród wszystkich możliwych produkcji można wybierać Śnieżki, Piękne i Pokahontasy:)

Odpozdrawiam równie serdecznie.

A co jak nie zachwyca? Owszem, pamiętam że Disney gdzieś tam zawsze był, choćby w gumach Donald, nawet na chwilę przykuwał uwagę, ale w swoim podstawowym, Waltowym nie adaptacyjnym, wymiarze nie przewędrował w nowe czasy.

Ja tam wolę Samsama obecnie :-). Natomiast zdecydowanie, bezdyskusyjnie i w ogóle moimi idolami są Żądełko i Ślimaczek z FiFi :-).

Wall-e t naprawdę uroczy film, polecam Ci go także. To taka zmechanizowana wersja Lady i Trampa ;)

Oglądając zamieszczony przez Ciebie filmik nabrałam ochoty na obejrzenie wszystkich bajek jeszcze raz (no, może oprócz Pinokia i Dumbo), a przecież muszę pisać prace. Jesteś z siebie dumna? Hę?

Dla porządku dodam – bo nieco po bandzie tematu poszłam, w książki – że Disney’a trawię jak najbardziej. Chociaż zawsze jakoś wolałam fabularyzowane wersje baśni i bajek z jego stajni.

Wybór jest, obyśmy z niego korzystali z uwagą skierowaną na dzieci (nie tylko te w sobie ;)). Pięknego dnia Państwu :)

zawsze miałam słabość do disneyowskich staroci. w nowszych produkcjach zatrzymałam się gdzieś na Pocahontas i Królu Lwie, a więc ponad dekadę temu, co oczywiście nadal nie przeszkadza mi miłować Małej Syrenki (mój absolutny faworyt <3), Pięknej i Bestii i Zakochanego kundla. moje bezapelacyjne podium.
tuż za nim znalazłyby się Królewna Śnieżka,Kopciuszek, Śpiąca Królewna, Bernard i Bianka i Piotruś Pan.
tylko Dumbo i Bambi wykańczają mnie nerwowo, nie mogę ich oglądać, bo wpadam w histerię i zalewam się łzami, więc przezornie je omijam.

no i jest oczywiście Kubuś Puchatek, ale on jest klasą samą w sobie, poza wszelką konkurencją.

dzięki za tę poranną wycieczkę do wczesnej młodości, nabrałam ochoty na odświeżenie sobie Małej Syrenki… i znów ambitny plan, by zrobić coś konstruktywnego poszedł się topić ;p

Syrenki tak działają – od razu się topić i nie gadać…

@fomaa co jeśli nie zachwyca? cóż, jeszcze się taki geniusz nie urodził, co by wszystkim dogodził, niemniej Waltowi jest i tak nad wyraz blisko do tego;) i co znaczy, że nie przywędrował? że obecnie kreska w świecie Disneya ustąpiła animacji? bo jeśli tak, to przecież to okrutna nieprawda – wszak w grudniu tego roku odbędzie się premiera kolejnej, znówrysowanej opowieści D.: The Princess and The Frog:)

@Trzeci – SamSam daje radę, tak samo zresztą jak Bracia Koala, czy Bert i Ernie – ale, moim zdaniem, te opowiastki nie umywają się do kreski Disneya.
:)

:na uwagę zasługuje też fakt, że żadna inna wytwórnia nie zrobiła tylu pełnometrażowych animacji i nie zdobyła tylu Oscarów (wszak najwięcej w historii), co Walt Disney.:

@Jóga – Jestem, jestem. Odkąd zupełnym przypadkiem natknęłam się na Śnieżkę na YT, co spowodowało falę jęków mych i zachwytów – M. nie miał nic do powiedzenia i załatwia mi wszystkie animacje po kolei:D tak też jesteśmy już po seansie Królewny Śnieżki i Kopciuszka, Pokahontas (bo w święta leciała na AleKino!), Śpiącej królewny i Małej Syrenki. Praca co prawda leży, ale my bawimy się świetnie, a i ja nawet od czasu do czasu łzę uronię, bo to wszystko wzrusza mnie prawdziwie i bezgranicznie;)

@flanelka
- a ja uważam, że to myślenie o sobie i o dzieciach można bez problemu połączyć;) moja droga A., mama i cudna kobieta kupując bajki synowi jakimś dziwnym trafem zawsze wybiera te swoje ulubione Disneyowskie.:)

@sis – obecnie jest już może odrobinę za późno, ale zawsze można zmodyfikować pracę i włączyć do niej podrozdział o micie dzieciństwa i inszych takich, co w oparciu o produkcje Disneya może wyjść całkiem zacnie:D ewentualnie zostaje jeszcze Doktorat – temat chwytliwy i przyjemny, nic tylko od razu po mgr – siadać i pisać!

ser.pozdrowienia:)

Mag, nie przewędrowało czyli nie stanowi istotnego fragmentu wspomnienia z dzieciństwa w mojej pamięci, do którego chciałbym wracać, które mi się naturalnie kojarzy. A przynajmniej nie ma to zastosowania do długiego metrażu – bo taki Kubuś to mniam-mniam, ale też Kubuś to nie czasy dzieciństwa, tylko nieco później, kiedy to w Puchatku dostrzegało się inne smaczki.
A do kreski nic nie mam ;)

O, nie! Co do Braci Koala nie zgadzam się zupełnie! :-)

Różnorodność, teoretycznie przynajmniej, nikomu zaszkodzić nie powinna, stąd pozwolę wyrazić sobie swą opinię, tę mianowicie, że do Disneya jakoś przekonania nie mam…

Ciekawym, jakby to było, gdyby Disney zabrałby się za animację prozy Sapkowskiego… ;) No cóż, rzeczywiście, fajne są zazwyczaj obrazy od Disneya, ale nie wszystko złoto, co się świeci, cytując za Aragornem. Oweszem, “Król Lew” i kilka innych do dzisiaj zostały mi w głowie, ale jakoś za nimi się nie rozpamiętuję. Ale szacunek dla tego człowieka, cokolwiek by się o nim nie mówiło.
A marzenia wcale się nie spełniają, a przynajmniej baaaardzo rzadko. :/

Nas nawet na psychologii społecznej uczyli o Disney’u w kontekście utrwalania w populacji stereotypów – o złych brunetkach i dobrych blondynkach. ;P

Moimi faworytami zdecydowanie Mała Syrenka, Król Lew i last but not least Piękna i Bestia. Król Lew szczególnie za soundtrack pana Hansa Zimmermana. Piękna i Bestia za piękno i bestię.

Btw zauważyliście, jak Shrek z klasą nabija się z typowych motywów znanych z klasycznego Disney’a? Najs. :D

@AMS – jak się człowiek uprze, to czasami naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych;)

@Julka – Soundtracki Disneyowskie, jak już gdzieś tam wyżej wspomniałam, są zawsze niesamowicie dopracowane pod względem muzycznym i słucha się ich z prawdziwą przyjemnością. (co widać na moim last.fm ;P) Co do Shreka to masz rację – z tego rodzaju scenek najbardziej mi się podoba księżniczka Fiona i jej głos rozsadzający ptaszka ;)

@Mag
Niby tak, ale Murphy zadbał, aby się to dosyć rzadko udawało. ;)

Dodaj komentarz

Katalog

(c)Teksty chronione prawem autorskim. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie zawartości bloga wymaga indywidualnej zgody autora za każdym razem! (c) All rights reserved. Any unauthorised use of any content from this site is in direct violation of copyright!

CZYTELNICY

  • 120,964 wejść