Bawidełka

Złote lata 90

Posted by: Mag on: 29/04/2009

To leciało jakoś tak: Kukuruku to jest zdrowe cudo z masłem orzechowym, to najlepszy smak na ziemi może zmieścić się z kieszeni. Z nieba spadał wafelek, dzieci go pochłaniały, a piosenka szła dalej z częstochowskimi rymami. W kolorowym, zielono-niebieskim opakowaniu z przedziwnymi stworami, oprócz owego cudu znajdowała się jeszcze naklejka zasilająca szeregi jej podobnych na wszystkich okolicznych szafkach, biurkach i półkach. Z perspektywy czasu słodycz ten dorobił się legendarnego smaku i aromatu, czego w sumie odmówić mu nie można, był rarytasem, jak na tamte lata.

A czasy do najsłodszych nie należały, choć genialności i uroku odmówić im nie można. Nikt nie ma wątpliwości, że początek lat 90 wieku dwudziestego to okres kultowy i wręcz legendarny. Istniał jeden kanon słodyczy, jeden kanon zabawek, o fryzurach i furach nie pomnę. Panie czesały się albo zupełnie klasycznie, z włosem rozwianym na modłę romantyczną, albo też inwestowały we fryzjera, co skutkowało horrendalnymi trwałymi w kształcie atomowego grzyba. Panowie z kolei hołdowali wąsom, zapuszczając je niezależnie od wieku i wykształcenia, nosząc je obficie do dresów, garniturów i strojów łowieckich. Moda na ten czas przewidywała przy tym spodnie pod same cycki i dekolty w łódkę, z płachtami materiału zakładanymi malowniczo na plecy. Innym wariantem były obszerne marynarki, w których można się było utopić. Zdjęcia komunijne nie kłamią.

Oprócz wspomnianego na początku Kukuruku hitem złotego początku lat 90 była bez wątpienia guma Turbo i guma Donald, kocie języczki, Snaki StarFoods, andruty, gumy kulki, oranżadki w proszku, czy spektakularne w smaku i zapachu – napoje z torebek foliowych sygnowane tylko jakimś niewyrażnym napisem i bardzo delikatne w obsłudze. Do tego wspominany już  na tym blogu Vibovit wyjadany na sucho czy inne bobofruty.

Wracając jeszcze do branży dziewiarskiej: niekwestionowanym przebojem tamtego okresu były getry z lycry we wszystkich kolorach tęczy, będące gwarantem mody i prestiżu. W późniejszych latach wyparły je vansy, spodnie z trzema paskami i bluzy z chłopakami z Backstreet Boys czy Kelly Family, lecz ich urok pozostał na długie lata sygnując trendy w świecie szołbiznesu. (A jeżeli o Kelly Family już mowa, to kto nie kochał się w Paddy’m, no kto?)

Skarby owych lat nie sposób policzyć: plastikowe koła hula-hop chrzęszczące i śmigające na każdym osiedlu, resoraki, gumy wyciągane z majtek i wiązane, żeby potem z nich motyle tworzyć, trójkąty, do gry w dziesątki, piątki, piętnastki; luksusowe lalki Barbie z Pewexu; Himen i Denver ostatni dinozaur, Dynastia i Bevery Hills, Michalel Jackson i Dunkiny!, dresy kreszowe będące wyznacznikiem statusu społecznego, buty na rzep, kieszonkowe gry z wilkiem i zającem, klocki lego i pierwsze commodore oraz atari, które potem zostały przyćmione przez pegasusy oraz nintenda.

Co by nie mówić – nigdy nie będzie takiego lata – jak pisze mistrz Świetlicki. Pewnie będą i inne, lepsze, dorodniejsze, przaśniejsze, ale dla nas – urodzonych w latach osiemdziesiątych, nie mają już one takiego znaczenia, jak właśnie te bujne i dorodne lipce po obradach Okrągłego Stołu, pełne podartych spodni na placach budowy z kolorowymi karteczkami do wymiany pod pachą i banknotem o wartości: 20 000 zł w rozprutej kieszeni.

:)

Odpowiedzi: 17 do "Złote lata 90"

to już moja młodość :D

Kukuruku! kompletnie zapomniałam, a teraz się rozrzewniłam. Ach i straszna plotka, jakoby guma Turbo była rakotwórcza, co spowodowało wycofanie na jakiś czas ze sklepów tego rarytasu. I takie inne gumy, z których zbierało się naklejki, a potem wklejało do specjalnego albumu. Zbierałam jakieś takie różowawe, nie pomnę nazwy. A zbieranie tzw. “karteczek z notesików”? Czy to może lokalna mania była? Zegarki z kalkulatorem, o rany, ile tego było :)

Hm, ktoś mnie kiedyś uczył jak zrobić drinka o smaku gumy Donald, powrót do dzieciństwa na lekkim rauszu i nieco kosztowny :)

ps. Marek, któremu zarzuciłam właśnie na głos hasła “Kukuruku” zawył ze wzruszenia i poleciał przeszukiwać sieć na okoliczność rzeczonej reklamy :)

Dziwne, ale jakoś bardziej pamiętam lata 80-te, niż dekadę następną. Kukuryku – o, ignorant straszny ze mnie – nie kumam zupełnie. Turbo, owszem, a równolegle zbierało się jeszcze naklejki z podobnego badziewia, gumy w takim mdłym różowym odcieniu – Bundesligi. Oranżadę w foliowych worach osobiście przypisał bym bardziej dziesięcioleciu wcześniejszemu – pamiętam, jak zalegała w takich kastach plastikowych oblegana przez roje os :).

Mag, ma rację poeta, nigdy nie będzie takiego lata, takiej musztardy, itp., natomiast muszę się zastanowić, czy wybaczę Ci fakt, że pominęłaś jeden z najbardziej wyrazistych i oczojebnych ówczesnych hitów, a mianowicie spodnie piramidy. Jak mogłaś?

PS – Co to są (były?) vansy?

@Trzeci – vansy to było obuwie i jednocześnie przedmiot pożądania każdego dzieciaka. aktualnie objawiają tendencję powrotną, ale gdzież im tam do vansów z ubiegłej dekady – nigdy nie będzie takich vansów, że tak się zgrabną parafrazką posłużę ;]

ze wszystkimi atrybutami wczesnych lata ‘90 się zgodzę, Kukuruku po dziś dzień wspominam z rozrzewnieniem, czuję się jednak w obowiązku zaprotestować – ja nie kochałam się w Paddy’m! i w żadnym innym członku Kelly Family, nawet w boskim Angelo. rządziły Spice Girls, Kelly Family byli słabi (choć niewątpliwie rozkoszni i przaśni ;).

Dzięki, sis, coś mi teraz świta. Z obuwia to pamiętam jeszcze rollsony albo jakoś podobnie się nazywające.

A tak przy okazji: New Kids on the Block to już lata 90-te, czy jeszcze 80-te? Bo też, zdaje się, swoje 5 minut mieli :).

Wszystko się zgadza, wszystko co do joty. Tylko Polonii 1 z jej kreskówkami zabrakło. Bo w mojej pamieci Gigi białe majteczki i Tsubasa Ozora też się zachowali z tamtego okresu… ;)
I na pytanie zadane przez Ciebie, Mag, tak śmiało, odpowiedzieć by wypadało: ja się w Paddy’m nie kochałam. Ja tam w ogóle całą Kelly Family bojkotowałam, o. To były czasy podkochiwania się w Tadziu i jego zielonej koszuli z takimi klawymi guzikami. Ale to zupełnie inna historia ;)

Pozdrawiam serdecznie :)

Rzeczywiście Gigi, był jeszcze “pojedynek aniołów”, “królestwo kalendarza” i nieśmiertelny Yataman! Jakiś czas temu udało mi się obejrzeć kilka odcinków Gigiego. zachwyca do dziś. Zwłaszcza z włoskim dubbingiem Polonii1 :)

Gdzieś zabrakło butów-depeszy z blaszką na czubie.
A guma Donald to kultowa była już w latach 80.
ps. tak tylko zauważę, że powyższe złote 90. to raczej ich wczesne początki, bo kiedy grunge wywędrował z Seattle, było już mocno, mocno inaczej…

Moje najwcześniejsze wspomnienie, które do dzisiaj pamiętam to rok 1997, kwiecień, jak miałem numer hmm.. nie “Kaczora Donalda”, ale czegoś innego… też coś z tymi kreskówkami… A początek lat ‘90 to przede wszystkim to, żem się urodził. ;)
Wtedy były jeszcze smaczne wędliny, ba sam raz nawet sprzedawałem… Pamiętam do dziś smak tej szynki babuni… :) A dzisiaj to tylko salami się jako tako trzyma. Wredny ten kapitalizm zachodni.

Aha, andruty… są do dziś u mnie w sklepiku! Mniam, jak to się w podstawówce zajadało.
A tak w ogóle po raz pierwszy pomyślałem sobie, jaki jestem stary. :)

Maga,

owszem, owszem! Gigi z włoskim dubbingiem! Jakiś czas temu oglądałam i dawno się tak nie uśmiałam :)

zapomniałam w poprzednim komentarzu dodać, że przełom lat ‘80 i ‘90 to oczywiście szkaradne damskie bluzki z poduchami na ramionach. i o ile większość zjawisk z dzieciństwa wspominam miło, o tyle wizja nagłego powrotu poduch mnie przeraża. nie palę się do tego, by wyglądać jak Johnny Bravo.

“Kukuryku” to było w Teleranku :)

A ja dorzucę szczegół a pierwszej połowy lat 70.
Guma Donald po 7 zł i pepsi cola w tej samej cenie w szklanych butelkach o poj, 0,25 l.
Każdy ma swoje wspomnienia smaków, kolorów, czy przebojów, jak chociażby Mój przyjaciel wiatr</em” Demisa Roussosa grany na okrągło w programie 1 Polskiego Radia w Lecie z Radiem w 1974 roku.
Pozdrawiam wspomnieniowo:-)

to ja dorzuce jeszcze Pegasusa, którego jak ktoś dostawał z okazji komuni tudzież innej imieninowo-urodzinowej uroczystości, musiał liczyć się z kilkumiesięcznym obleganiem przez kolegów z klasy/osiedla, zapatrujących się z otwartymi buziami w wypukłe ekrany elemisa na mario oraz innych bohaterów ówczesnych gierek :D

PS. jestem nowym fanem bloga, brawo za styl :)

Jej, Mag jaka śliczna, śliczna, sliczna i rzewna pointa:) Dla mnie te czasy to jeszcze królestwo tazo, okągłych żetonów układanych w pramidy w celu ich wywrócenia, czasy korków za 7,50 od pary, koszulek z Romario, Shearerem i Batistutą, czołówka “Morza” w sobotę rano i ten cudowny, niepowtarzalny smak wody z nawozem do trawy, którą spijaliśmy na boisku z przebitych szlaufów:)

Co do mody z lat 90.:

Dodaj komentarz

Katalog

(c)Teksty chronione prawem autorskim. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie zawartości bloga wymaga indywidualnej zgody autora za każdym razem! (c) All rights reserved. Any unauthorised use of any content from this site is in direct violation of copyright!

CZYTELNICY

  • 119,725 wejść