Bawidełka

Ever after

Posted by: Mag on: 11/05/2009

Powtarzana za Brunonem Schulzem do znudzenia fraza, że  ideałem jest dojrzeć do dzieciństwa – ciałem się stała.

Oto bowiem – w obliczu końca ostatniego roku studiów nadszedł czas, żeby zacząć rozglądać się za jakąś sensowną pracą. I o ile z biegiem lat majaczyła gdzieś ona zawsze na horyzoncie skonkretyzowana i określona, dopasowana do moich aktualnych planów, marzeń i etapu kształcenia, o tyle obecnie zdaje się, że nareszcie dojrzałam do czegoś na miarę moich zdolności oraz wrodzonego geniuszu. Panie i panowie, otóż zostanę księżniczką w Disneylandzie.

Wydawać by się mogło, że to dość nietypowe, a przy tym infantylne i niepoważne zajęcie, ale przecież nic bardziej mylnego! Nie od dziś wszak wiadomo, że zawód księżniczki do wymagających i trudnych zarazem należy. Nie wystarczy wszak olśniewająco wyglądać, spektakularnie dygać, mdleć w obliczu niebezpieczeństwa i dylać wszędzie w długich kieckach. Co to to nie. Bycie księżniczką to odpowiedzialne i niełatwe zajęcie, któremu nie każdy potrafi sprostać.

Po pierwsze – córa z królewskiego rodu musi być multilingwistką i komparatystką. Jest to niezbędne przy tych wszystkich, zdawać by się mogło, krotochwilnych gaworzeniach z leśną zwierzyną w jakimś cienistym ustroniu, szyciu kiecek z myszami, śpiewaniu z krabami, dogadywaniu się z tygrysami, spaniu z szopem praczem. Na tym wszak nie koniec.

Niezbędne w tym zawodzie jest również wysoko wypracowany public relations, który sprzyja hołdowaniu miłości na odległość i kochaniu się w mężczyźnie, którego a) w życiu się nie widziało, b) widziało się zaraz po narodzinach, c) spotkało się na balu, d) spotkało się w ogrodzie, e) spotkało się w snach, a którego to mimo wszystko darzy się nieskończonym uczuciem po wszystkie dni.

Kolejnym wymogiem na tym stanowisku jest naturalny talent aktorski, będący niezwykle pomocny przy odtwarzaniu stanu wiecznej niewinności, dobroci, naiwności, etc. Do tego mile widziane są kosmiczne zdolności utrzymywania włosów w wiecznie nieskazitelnie fantastycznym ułożeniu (także pod wodą) i posiadanie większej ilości szczęścia niż rozumu.

***

Jak więc widać praca księżniczki do najłatwiejszych nie należy, a wręcz przeciwnie – wymaga od kandydatki na to stanowisko niezwykłych wręcz umiejętności i zdolności, powiązanych z poważnym naiwniactwem oraz brakiem piątej klepki, co w przypadku mojego geniuszu cudownie się komponuje w jednej osobie i dobrze rokuje w przyszłym zawodzie.

Odpowiedzi: 19 do "Ever after"

nie pozostaje nic innego, jak życzyć Ci powodzenia we wspinaniu się po szczeblach tej niełatwej kariery. gud lak!

a kiedy już powalisz na kolana pracodawców swoją księżniczkowatością, jakie masz możliwości ewentualnego awansu? to ważne.

Po pracy jako księżniczka przebojem wedrę się do studia Walt Disney Pictures i tam powstanie film o moich perypetiach w technikolorze. Następnie dzięki temu podbiję Hoiłód, Boliłód i Szerłód, żeby koniec końców stać się ikoną popkultury i do końca swych dni leżeć i pachnieć, ozdabiać piórniki dziewcząt w wieku wczesnoszkolnym oraz gumy do żucia w różowym kolorze. ;)

ale omiń proszę tę część, w której trzeba spać na szklanym katafalku i dawać się obcałowywać przechodzącym książętom, bo to zawsze wydawała mi się dość niejasna rola. ale skoro jest nawet plan emerytalny w postaci piórników, to rzeczywiście pozostaje tylko życzyć sukcesów i zapierających dech w piersiach przygód, zakończonych tradycyjnym i enigmatycznym “żyli długo i szczęśliwie” :)

Nareszcie, dzięki temu wpisowi, uwierzyłam, że również dla mnie istnieje cień szansy na karierę w zgodzie z moją naturą. Dziękuję, bardzo gorąco dziękuję Mag! Rzucę robotę (od kilku lat prowizorka w korporacji ale wiadomo, jak to z prowizorkami bywa..) i rozejrzę się za taką robotą…Tylko gdzie, na Boga, rekrutują księżniczki???

hmm, Ty to sobie wszystko dokładnie zaplanowałaś, królewno, jak rzekłby Szrek.

w obliczu funduszu emerytalnego w postaci funduszu nie mam więcej pytań, żyj długo, szczęśliwie i obrzydliwie bogato ;D

*w postaci piórników miało być

pisanie komci ukradkiem w pracy nie jest najwygodniejsze. żebyż to chociaż szklany katafalk był…

A ja jak dorosnę zostanę słoniem z długą trąbą.

Fajny styl strony.

Utrzymanie idealnej fryzury po wodą – dobre spostrzeżenie. ;)

Ale zdaje się, trzeba dużo i długo spać. I, co już zauważyła sis, te ograniczone możliwości na awans… A na koniec, monotematyczna garderoba! Brrrrr….

taaaa, księżniczki mają ciężko!

ciężkiej pracy się nie boję!

…choćby książę to dostoję!

…albo gorsetem. Gorsety dobrze wpływają na rumieńce. Choć nie można przesadzać, bo zamiast drobnego rumianego policzka będzie się miało sztywną sinolicą księżniczkę. I każda impreza z taką panienką będzie, jakże by inaczej, sztywna. Ale to już nie moja broszka. Ja będę gorsetem, który nie potrafi się sam zawiązać.
Choć z drugiej strony to mógłbym być takim magicznym samowiążącym się gorsetem. W końcu każda księżniczka powina mieć jakiś magiczny atrybut. Stoliczku nakryj się, kota w butach lub kija samobija (czy innego wibratora z niewyczerpanymi bateriami). Oczywiście dla lansu. W końcu każdy mówi o babeczce z ziarnkiem grochu, laseczce z wrzecionem, fruzi z Bestią, a nikt nawet nie chce myślec o zwykłych księżniczkach, które są po prostu sobą. Niestety w naszym skorumpowanym świecie bez magii się obejść nie da.
I będę uszyty z najlepszych materiałów (z odrobiną lateksu, dla drpaieżnego image’u) w kolorach czarnym i krwistym. I będę mieć koronkę i jakieś supermagiczne wkładki dzięki którym biust się lepiej prezentuje. Wydaje się większy, jędrniejszy i w ogóle nieskazitelny. Dzięki mnie księżniczka będzie wyglądać tak olśniewająco, żeby nie powiedzieć seksownie, że nawet pan biskup, który nosicielkę moją ochrzcił, a całe życie interesował się małymi, pulchnymi chłopcami, będzie się na jej widok ślinił.
I księżniczka nada mi imię, bo będę w dodatku potrafił rozmawiać, jak imbryczek, zegar i świecznik u pana Bestii. W trudnych sytuacjach, kiedy na przykład książę zaciągnie księżniczkę w krzaczki, będę jej podpowiadał co i jak. Zresztą w innych sytuacjach też. Czy to w sprawach savoir vivre’u (zwanego również survivalingiem na salonach), gustu ubraniowego (żeby panienka wyglądała wspaniale, a jednocześnie, żeby nic nie przyćmiewało mnie), lub muzycznego i doboru partnerów. Będę najlepszym przyjacielem mojej księżniczki.
Ale co najważniejsze, będę na każdej ważniejszej imprezie. Najwięksi spece od mody będą mnie opisywać jako najlepszy i najpiękniejszy wyrób, odzieżowy, jedyny w swoim rodzaju. Będą robić łudząco do mnie podobne, ale z góry skazane na marność nad marnościami, podróbki. Każda księżniczka, hrabina, baronowa, czy nawet pospolita służąca, będzie chciała mnie mieć w swojej garderobie. Stanę się symbolem popkulturowym, a po kilku latach wszyscy niestety zapomną o mnie, o pierwowzorze…
Może jednak nie zostanę gorsetem. Musiałbym się zastanowić nad majteczkami…

No ale jak to tak? Się rozdwoisz, roztroisz, rozpoczwarzysz na wszystkie księżniczki, baronowe, śmietankowe?

Na jedną, jedyną księżniczkę się rozpoczwarzę i rozbestwię.

[...] jej zrobienie spektakularnej kariery w tym zawodzie, aktualnie ubiega się o posadę disneyowskiej królewny. Ośmielona jej wyznaniem oraz sformułowaną przez pana Pilcha diagnozą, sugerującą, że [...]

jest wakat Aurory?

- Gdzie jest ten potwór?
- Na samym czubku najwyższej wieży:)

Dodaj komentarz

Katalog

(c)Teksty chronione prawem autorskim. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie zawartości bloga wymaga indywidualnej zgody autora za każdym razem! (c) All rights reserved. Any unauthorised use of any content from this site is in direct violation of copyright!

CZYTELNICY

  • 120,969 wejść