Bawidełka

Vanilla Sky

Posted by: Mag on: 15/08/2009

Nic nie zdziwiło mnie tak od czasów Chłopców z Placu Broni. Epizod powszechnie znany – w pełni władz umysłowych i fizycznych do dość późnego i zaawansowanego wieku byłam przekonana, że Nemeczek, Feri-Acz i Janusz Boka, bojownicy o suwerenność i niepodległość placu, jego nazwę zawdzięczali bliżej niesprecyzowanej i niedookreślonej, niemniej zaznajomionej z głównymi bohaterami, Pani Bronisławie, a nie pierwszym lepszym pistoletom, karabinom, rewolwerom, dalej bronią – zwanych.

Tymczasem to jeszcze nic w porównaniu z  przedwczorajszym odkryciem, które raczyło wstrząsnąć mym osobistym światem do głębi i prawdziwie zrewolucjonizować  poglądy na składniki niezbędne do wyrobu ciast, ciastek, faworków i eklerków. Jak się okazuje bowiem – cukier waniliowy – który do tej pory stanowił jedną z podstaw wyżej wymienionych specjałów, wcale taki waniliowy znowu nie jest. Co więcej – z wanilią ma tyle  w prostej linii wspólnego, co z wieprzowiną, bananem, szczawiem czy kalarepą, gdyż otrzymywany jest, o dziwo, nie z rośliny stroczykowatej o kwiatach białych i ponętnych, ale z wszystko wszystkim mówiącej – etylowaniliny.

Cóż, mój błąd. Ostatecznie wszak każdy z nas potrafi czytać i wszyscy wiedzą, że do pieczenia używamy cukru waniliNowego, a nie waniliowego, prawda?

Odpowiedzi: 25 do "Vanilla Sky"

o rany! to jest odkrycie… tyle lat w nieświadomości…

Dowiedziałaś się tego z demotywatorów? :D

nie czytam demotywatorów, a tam też do tego doszli?! a już myślałam, że to epokowe odkrycie polonistyczno-kuchenne ;[

Ano doszli doszli, wszyscy powoli dochodzą :)
Ale ok: Madziu, byłaś pierwsza ;)

Rzeczywiście jest taki demotywator. Niemniej moje odkrycie jest niezależne od niego. Szukając ostatnio przepisu na ciasto i wpisując “cukier waniliowy” w przeglądarkę wyskoczyło mi >czy chodziło ci o cukier waniliNowy<!
Stąd i pomysł na wpis.

To jest straszna wiadomość, nie wiem, kiedy dojdę do siebie. I czy w ogóle.

Ehh, to ja już wiedziałam o tym. Nie zaburzyłaś mojego wewnętrznego (wątpliwego) spokoju:)

Cukier waniliowy wypierają teraz ekstrakty z wanilii… w każdym programie kulinarnym, zwłaszcza angielskim, leją do ciast takiż płyn.

Szukajac ostatnio …… wyskoczylo mi… Shulze ci tego nie wybaczy!!

straszne. naprawdę!

wanilina lol :)

wielkie dzięki, zniszczyłaś właśnie mój światopogląd. mam nadzieję, że jesteś z siebie dumna.

nie pozostało mi nic innego, jak rzucić pracę, magisterkę, dom i G., i wyruszyć na poszukiwanie cukru waniliowego. gdzieś czaić się musi.

to nie sprawa polonistyki, a chemii – jak większość spraw konsumpcji się tykających(-;
Nasz mózg ma łatwiej ze sprowadzeniem waniliny do wanilii niż ze zrównaniem cykorii z kawą, czy czekolady z wyrobem czekoladopodobnym. A to taki sam ersatz, cukier z dodatkiem wanilii jest po prostu dużo droższy niż ten aromatyzowany syntetyczną waniliną. Każdy z nas jest odkrywcą, o! Chociaż nie. U mnie to było coś z rzędu ordkrycia prawdy o nieistniejącym Mikołaju Prezentowiczu, brutalnie odebrał mi zapach dzikiej wanilii tatko, gdy sprostował moją nastoletnią listę zakupów (:

Ja to parę lat temu odkryłem, Mag. :) I to nie jest żadne przechwalanie się. Po prostu, robiłem sobie koktajlik i zobaczyłem, że cosik tu ni pasuje. I tak powstał czoka.. proszek wanilinowy.

W 2006 roku grupa japońskich badaczy kierowana przez Mayu Yamamoto opublikowała informacje o możliwości wyizolowania waniliny z kału krowiego. Wytwarzanie tego związku tą metodą jest tańsze, niż pozyskiwanie go z wanilii[1]. Odkrycie to przyniosło Mayu Yamamoto nagrodę Ig Nobla w roku 2007, a z okazji ceremonii rozdania nagród jedna z lodziarni w Cambridge wprowadziła do menu, jako jednorazową ciekawostkę, lody waniliowe o nazwie Yum-A-Moto Vanilla Twist zawierające wanilinę uzyskaną z krowiego kału [2].

Niestety, też tego odkrycia dokonałam, już kilka lat temu. Cała magia dzieciństwa poszła się… hm.

vanilina sky, to by był dopiero film :)

Dlatego ja czytam wszelkie etykietki :)
A w sklepach jest dostępny “Cukier z prawdziwą wanilią” :)

No i dziękuję Ci bardzo, po prostu świetnie :/

ej… az pobiegłam do kuchni sprawdzić… i masz rację… o mój słodki Boże… jestem w szoku… wszystko starcone!!!

O ja pierniczę! Fakt!

Nikt, doprawdy nikt, nie jest w stanie zabronić Ci zrobienia sobie prawdziwego cukru waniliowego. Był taki, zniknął gdzieś w latach 70-tych zeszłego stulecia. Przetrwała fałszywa nazwa obejmując swym znaczeniem erzatz. I fałszywe wyobrażenie, dopiero od nie tak dawno korygowane na opakowaniach chemicznego dodatku do ciast.

A wystarczy laska wanilii, cukier, moździeż. I znów cukier jest waniliowy, prawdziwy, z brunatnymi paprochami.

Ech ta młodzież.

Dodaj komentarz

Katalog

(c)Teksty chronione prawem autorskim. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie zawartości bloga wymaga indywidualnej zgody autora za każdym razem! (c) All rights reserved. Any unauthorised use of any content from this site is in direct violation of copyright!

CZYTELNICY

  • 120,969 wejść