<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Bawidełka &#187; dziadek</title>
	<atom:link href="http://bawidelka.wordpress.com/category/dziadek/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://bawidelka.wordpress.com</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 17 Dec 2009 22:35:42 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<cloud domain='bawidelka.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://www.gravatar.com/blavatar/38052ba7098876bfa432781b2dc818d6?s=96&#038;d=http://s.wordpress.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Bawidełka &#187; dziadek</title>
		<link>http://bawidelka.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://bawidelka.wordpress.com/osd.xml" title="Bawidełka" />
		<item>
		<title>Pearly Grey Man</title>
		<link>http://bawidelka.wordpress.com/2009/01/30/pearly-grey-man/</link>
		<comments>http://bawidelka.wordpress.com/2009/01/30/pearly-grey-man/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Jan 2009 19:04:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mag</dc:creator>
				<category><![CDATA[dziadek]]></category>
		<category><![CDATA[dzieciństwo]]></category>
		<category><![CDATA[kogut]]></category>
		<category><![CDATA[pierwsza miłość]]></category>
		<category><![CDATA[ślub]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bawidelka.wordpress.com/?p=1394</guid>
		<description><![CDATA[W życiu każdej kobiety jest mężczyzna, o którym zapomnieć nie można, o którym zapomnieć się nie chce, z którym wiąże się najpiękniejsze wspomnienia i dla którego gotową się jest zrobić wszystko, zawsze i wszędzie.
Mój dziadek był człowiekiem wszechstronnym, nie dziwne więc, że kochałam się w nim spektakularnie i namiętnie od pierwszego wejrzenia. Jako jedyny ze [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=1394&subd=bawidelka&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;"><strong>W</strong> życiu każdej kobiety jest mężczyzna, o którym zapomnieć nie można, o którym zapomnieć się nie chce, z którym wiąże się najpiękniejsze wspomnienia i dla którego gotową się jest zrobić wszystko, zawsze i wszędzie.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>M</strong>ój dziadek był człowiekiem wszechstronnym, nie dziwne więc, że kochałam się w nim spektakularnie i namiętnie od pierwszego wejrzenia. Jako jedyny ze znanych mi podówczas ludzi potrafił jeździć na motorynce i wyczyniać z nią ósemki, półkola, podskoki na krawężnikach bez żadnej szkody dla siebie, sprzętu i płodów natury, które wyły i prychały wiejąc w podskokach oraz gruchaniach spod jego kół. Zabierał mnie często na takie wyprawy, a wtedy ja przekrzykiwałam ryk motoru, pisk kotów, wrzask kogutów i śmiałam się tysiącem dzwonków, jakie wiesza się owcom na szyi, kiedy wychodzą na pastwiska. Wyglądaliśmy wówczas zapewne jak Bonnie i Clyde, ja  w żółtych ogrodniczkach wiecznie brudnych na tyłku i z wszelką materią organiczną po kieszeniach, a on w słomkowym kapeluszu nadziewanym promieniami słońca oraz dorodnym splunięciem na każdą okazję, którym raczył dumne koguty* i gulgoczące indyki.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>U</strong>wielbiałam w nim to bezkompromisowe podejście do świata. Wyciskanie go do końca w każdej najmniejszej, choćby najbardziej błahej sprawie, formowanie go na swój wzór i podobieństwo. Wspólne siedzenie po nocach nad mapami i książkami, kiedy mateczka myślała, że już dawno śpimy, snucie niekończących się opowieści, jedzenie miętowych cukierków, picie herbaty prosto z dzbanka przez długi dziubek, który wiecznie się wymykał i rozlewał ciepły napój po swetrach i brzuchach. Łażenie po lesie, wchodzenie na najwyższe drzewa, szukanie saren, które dziadek tylko sobie znanym sposobem umiał zwabić, plucie na odległość, rozdzieranie portek i wymyślanie historyjek dla mamy, która potem z wysoko uniesionymi brwiami i karcącym wzrokiem skierowanym w stronę dziadka słuchała opowieści, jak to w ostatniej chwili udało nam się uciec przed łowcami głów, z którego to powinna się cieszyć, a nie rozpaczać nad naszym czterogodzinnym spóźnieniem. W takim chwilach zwykła mówić, że dziadek jest bardziej nieodpowiedzialny niż dziecko, a dziadek robił wtedy śmieszne miny i odpowiadał, że to nie powinno nikogo dziwić, bo przecież wszyscy widzą, że się kurczy i że to jest właśnie zachowanie odpowiednie dla jego osoby.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>amiętam, że kiedy któregoś razu w zerówce pani zapytała się mnie, kim zostanę, jak dorosnę, to odpowiedziałam jej, że żoną dziadka. To było oczywiste. Nie wyobrażałam sobie, żebym mogła być z kimkolwiek innym; i podczas gdy koleżanki na zajęciach plastyki rysowały księżniczki w powłóczystych sukniach w obowiązkowym kolorze różowym i królewiczów z bajki na pokracznych rumakach z wytrzeszczem oczu, to ja przedstawiałam siebie z dziadkiem w Afryce, wśród łowców głów, na księżycu; plujących na koguty, jedzących olbrzymie rogale rosnące na drzewie, w pióropuszach zrobionych z podartych spodni i przy dźwiękach akordeonu, na którym dziadek grywał wieczorami.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>K</strong>ocham się w nim do dzisiaj i na przekór wszystkiemu, a już na pewno zdrowemu rozsądkowi wierzę, że nie odszedł na zawsze i że w dzień mojego ślubu zjawi się w kościele w stroju księcia Indian i  z hełmem ozdobionym kogucimi piórami pod pachą,  i powie to  spektakularne <strong>tak</strong>, gdy padnie pytanie:<em> Czy ktoś ma coś przeciwko, żeby tych dwoje się zeszło?</em><br />
&#8212;</p>
<p style="text-align:justify;"><em>* Dla zainteresowanych</em>: o sztuce plucia na koguty można przeczytać <a href="http://bawidelka.wordpress.com/2008/02/20/dzienniki-motocyklowe/">tu. </a></p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/bawidelka.wordpress.com/1394/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/bawidelka.wordpress.com/1394/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/bawidelka.wordpress.com/1394/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/bawidelka.wordpress.com/1394/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/bawidelka.wordpress.com/1394/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/bawidelka.wordpress.com/1394/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/bawidelka.wordpress.com/1394/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/bawidelka.wordpress.com/1394/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/bawidelka.wordpress.com/1394/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/bawidelka.wordpress.com/1394/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=1394&subd=bawidelka&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bawidelka.wordpress.com/2009/01/30/pearly-grey-man/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/02dcabb5736e4bc82eae84f6e6c0f269?s=96&#38;d=monsterid" medium="image">
			<media:title type="html">Mag</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>As time goes by</title>
		<link>http://bawidelka.wordpress.com/2008/05/21/as-time-goes-by/</link>
		<comments>http://bawidelka.wordpress.com/2008/05/21/as-time-goes-by/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 May 2008 09:06:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mag</dc:creator>
				<category><![CDATA[dziadek]]></category>
		<category><![CDATA[dzieciństwo]]></category>
		<category><![CDATA[berberys]]></category>
		<category><![CDATA[droga]]></category>
		<category><![CDATA[gołąb]]></category>
		<category><![CDATA[karty]]></category>
		<category><![CDATA[semen petlura]]></category>
		<category><![CDATA[taras szewczenko]]></category>
		<category><![CDATA[ławka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bawidelka.wordpress.com/?p=628</guid>
		<description><![CDATA[
W dni marszczące się od nagrzanych języków kwietnia i poprzetykanych parzeniem się mleczy, siadywał na ławce przed domem w słomkowym kapeluszu i spodniach z szelkami, by rozkwitać, niczym dorodny berberys w czas jagodobrania. W dni takie zwykł przeglądać gazety lwowskie dostarczane mu tu na Pomorze przez zaprzyjaźnione konspirantki kioskowe i jeść jabłka razem z ogryzkiem, [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=628&subd=bawidelka&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;">
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><strong>W</strong> dni marszczące się od nagrzanych języków kwietnia i poprzetykanych parzeniem się mleczy, siadywał na ławce przed domem w słomkowym kapeluszu i spodniach z szelkami, by rozkwitać, niczym dorodny berberys w czas jagodobrania. W dni takie zwykł przeglądać gazety lwowskie dostarczane mu tu na Pomorze przez zaprzyjaźnione konspirantki kioskowe i jeść jabłka razem z ogryzkiem, co było dla mnie źródłem niekończącej się inspiracji, z tej przyczyny, że sama wykańczałam się tuż pod skórką.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><strong>Z</strong>awsze z niecierpliwością czekałam do końca ostatniej lekcji w szkole, w ich zachłannej i monotonnej ilości czterech lub pięciu &#8211; wszak czwarta klasa podstawówki zobowiązuje. Mijałam w myślach drogę powrotną do domu z jej punktami orientacyjnymi, a więc: Pana Buka, co rósł dumnie i potężnie przed <em>espe siedem</em>, Aleję Wróżek (nadawanie nazw miejscom: <em>sentymentalno-banalne</em>) na wiosnę lansującą się piżamą białych kwiatów ze śpiącymi w nich rozpustnikami trzmielami &#8211; zawieszoną między jednym osiedlowym śmietnikiem koloru: <em>butelkowa zieleń zarząd miejski</em>, a drugim, i kilka asfaltowych dżdżownic pęczniejących od żaru przedpołudni, porozgniatanych przez piłkę i podchody dekonstruowane piskami oraz nawoływaniem dzieciarni:<em> pobite gary!</em><a href="http://bawidelka.files.wordpress.com/2008/05/lawka_64_18.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-629" src="http://bawidelka.files.wordpress.com/2008/05/lawka_64_18.jpg?w=300&#038;h=199" alt="" width="300" height="199" /></a></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><strong>A</strong> kiedy docierałam do gazówki zarośniętej dziką różą i piaskownicy, w której śmiercią naturalną &#8211; przez uduszenie, umarł niejeden resorak, niejedna łopatka, to już z daleka widziałam tego bąka tużpopołudniowego, iskrzącego się w słońcu i machającego sandałami nad koloraturą płytek chodnikowych malowanych w <em>m</em> + <em>k</em> = <em>wynymy</em> lub: <em>gośka jest gupia!</em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><strong>I</strong> z poczuciem, że oto zawsze ktoś na mnie czeka, zawsze ktoś mnie wygląda, składa gazetę w taki sposób, że można ją zamknąć w pięści i rzuca kamieniami w gołębie &#8211; biegałam wyczynowe sto metrów na trasie &#8211; <span style="color:#993366;">dzikie róże &#8211; on</span>, z kolanami rozwalonymi na krawężnikach, rękami popisanymi mazakami, dziurą w prawej czwórce i kamieniem-płasakiem w ręku, którego codziennie wyszukiwałam po drodze &#8211; by wpaść w te ramiona silne, choć wiekowe, zdać szybko relację z dzisiejszego dnia, wpakować sobie do ust pół paczki miętówek i patrzeć jak płasak leci na gołębie, i wywołuje w ich dekadenckim towarzystwie prawdziwą furorę pomieszaną ze sraniem pod siebie.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">***</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><strong>D</strong>ni te miały smak berberysu i głogu. Obecnie ławki przynależnej machaniu sandałowemu, czytaniu konspiracyjnie przemycanych gazet i chowaniu miętówek po kieszeniach już dawno nie ma. Stoi pewnie teraz w swoim własnym niebie ławkowym, gdzie znajdują się inne, do niej podobne. Jeżeli się dobrze przyjrzeć, to do dziś siedzi na niej on, połyka jabłka w całości i rżnie w tysiąca z Semenem Petlurą oraz Tarasem Szewczenko. Do brydża brakuje im jeszcze mnie.</p>
<img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/bawidelka.wordpress.com/628/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/bawidelka.wordpress.com/628/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/bawidelka.wordpress.com/628/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/bawidelka.wordpress.com/628/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/bawidelka.wordpress.com/628/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/bawidelka.wordpress.com/628/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/bawidelka.wordpress.com/628/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/bawidelka.wordpress.com/628/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/bawidelka.wordpress.com/628/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/bawidelka.wordpress.com/628/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/bawidelka.wordpress.com/628/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/bawidelka.wordpress.com/628/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=628&subd=bawidelka&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bawidelka.wordpress.com/2008/05/21/as-time-goes-by/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/02dcabb5736e4bc82eae84f6e6c0f269?s=96&#38;d=monsterid" medium="image">
			<media:title type="html">Mag</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://bawidelka.files.wordpress.com/2008/05/lawka_64_18.jpg" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>Dzienniki motocyklowe</title>
		<link>http://bawidelka.wordpress.com/2008/02/20/dzienniki-motocyklowe/</link>
		<comments>http://bawidelka.wordpress.com/2008/02/20/dzienniki-motocyklowe/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Feb 2008 23:06:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mag</dc:creator>
				<category><![CDATA[dziadek]]></category>
		<category><![CDATA[dzieciństwo]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko]]></category>
		<category><![CDATA[kogut]]></category>
		<category><![CDATA[lato]]></category>
		<category><![CDATA[motorynka]]></category>
		<category><![CDATA[rano]]></category>
		<category><![CDATA[wieś]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bawidelka.wordpress.com/2008/02/20/dzienniki-motocyklowe/</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy byłam jeszcze mała i wakacje miałam przez cały rok, to lubiłam wstawać zaraz po siódmej, zwłaszcza, jak słońce waliło, paliło, przez okno, firanki puchły, dziewczęta się rozbierały, a chłopcy rozdziewiczali orzechy fikając po drzewach. W dniach takich parnych i skwarnych Dziadek zwykł nakręcać motorynkę, jej huk niósł się po wszystkich pokojach i budził letnich [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=455&subd=bawidelka&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;"><strong>K</strong>iedy byłam jeszcze mała i wakacje miałam przez cały rok, to lubiłam wstawać zaraz po siódmej, zwłaszcza, jak słońce waliło, paliło, przez okno, firanki puchły, dziewczęta się rozbierały, a chłopcy rozdziewiczali orzechy fikając po drzewach. W dniach takich parnych i skwarnych Dziadek zwykł nakręcać motorynkę, jej huk niósł się po wszystkich pokojach i budził letnich domowników, a ja wtedy zrywałam się ze snu rannego, badziewnego, koronkowego i wskakując w krótkie ogrodniczki, długie podkolanówki i sandałki na rzep &#8211; strącałam papierówki z koszyków i wybiegałam w to pierwsze dzwonienienie dnia, do słońca, zająca, brzdąca, kręcąca i prychająca, pakowałam się do dziadkowego, wiklinowego koszyka i razem ruszaliśmy do nieopodalległej wsi po świeże mleko, jajka śniadaniowe, garście szczypiorków i innych bachorków ziemi.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>K</strong>ochałam się w tych porankach, gdy śmigaliśmy po polnych drogach, skakaliśmy i piszczeliśmy na zgrubiałych guzach ziemi pooranych rowerowymi pieścidełkami i stopami odkrywców świata, wystawialiśmy języki dzieciom i wyliśmy ludowe przyśpiewki, których Dziadek mnie namiętnie uczył.</p>
<p style="text-align:justify;">
<strong>A</strong> kiedy wjeżdżaliśmy w starą bramę, psów ujadania i kur się karmienie, kogutów wzwodowe paradowanie i łypanie kóz na moje żółte, ponętne i frywolne ogrodniczki z klamerką biedronkową &#8211; to tak, jakbym język wsadzała w puchar lodów waniliowo-miętowych z polewą czekoladową &#8211; światy niezmierzone &#8211; pachnące gnojem i świeżym mlekiem oto stawały przede mną otworem, zaworem, stworem, ach w porę.</p>
<p style="text-align:justify;">
<strong>K</strong>ochałam się w tych porankach, gdy Dziadek z kanką wchodził do gospodarza, robił przerażające miny do dzieciaków sąsiada, a na koniec mówił do mnie: -<em> Diable, nie zgub się!</em> i zajmował się poranną indoktrynacją płodów ziemi. Ja tymczasem w skórze diabła siódmopiekielnego, na podwórzu sielskim, anielskim, ganiałam kury, kogutowi wyrywałam pióra z ogona ( kiedyś w ramach rewanżu buczał na mnie i chciał na mnie wskoczyć, ale wtedy odczyniłam takiego wygibasa kończącego się przewrotem w bok, że zrezygnował z wszelkiej wojny podjazdowo-kogutowej i zaakceptował swoją ptasią niższość w mojej obecności już zawsze stając na baczność i pozwalając mi na głaskanie. Umiejętność przekonywania do siebie ptaków została mi do dziś. Stoją, jak im gram.)</p>
<p style="text-align:justify;">
<strong>K</strong>ochałam się w tych porankach, biegałam po szopach, wykopach, wpadałam do ziemianki, szukałam ziemniaków w kształcie ludzi i chowałam je do kieszeni spodni dorabiając tym sobie trzecie biodro. Koty wszelkie okoliczne tuliłam i całowałam, machałam sąsiadce w czerwonej chustce, która o tej porze zwykła karmić gęsi i śpiewać coś o lecie widomym i znikomym, pełnym trudu i brudu. Przy tych słowach zaś zawsze patrzyła się w moją stronę, a ja z buńczuczną miną odbierałam je jako przytyk do mojej umorusanej porzeczkami buzi i rąk, którymi podszczypywałam przydomowe krzaki, do ogrodniczek, które znów wpadły w psią kupę, czy policzka pokiereszowanego gałęzią, bo maniakalne skakanie po gałęziach to moja słodko-dziewczęca specjalność.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>K</strong>ochałam też i ten moment, kiedy Dziadek wychodził od Gospodarza, kiwał na mnie głową, pakował mnie razem z serem, mlekiem, jajkami i kwiatami do koszyka, kazał trzymać wszystko razem i każde z osobna, żeby się nie wylało, sprało, stłukło, puchło, i uruchamiał dudniące serduszko motorynki drocząc się jeszcze z ujadającym psem i plując na koguta. Rytuał plucia należał do moich ulubionych. Smark, chark i plask. Kogut mlask!<br />
Kochałam i to: jak trzęsąc się w drodze powrotnej żonglowałam kwiatami, jajkami, cudami, latami. Przyciskając do piersi kankę z mlekiem, wiekiem, serem, selerem, śmiejąc się brudnym zębem, dębem do brzóz i sióstr, pól i siół, po serii zbereźnych przyśpiewek Dziadka na jego namiętne: -<em> I jak, Mój Diable?!</em>, odkrzykiwałam grubiańsko: &#8211; <em>Paradnie!</em></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>A </strong>Dziadek śmiał się wtedy głośno, sprośno i trąbił na okołodrogowe kaczki, podrywając ich kupry, rozjeżdżając kupy, buty, trupy owadów, gluty, dając mi przy tym największą z nauk i najpiękniejszą z prawd: &#8211; <em>Znajdź w sobie gluta, pluj na koguta,</em> co przekładając na język ludzi dorosłych i poważnych, znaczy mniej więcej:</p>
<p style="text-align:justify;"><em> <strong>Ż</strong>ycie jest cudem &#8211; nie bądź kogutem. </em></p>
<img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/bawidelka.wordpress.com/455/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/bawidelka.wordpress.com/455/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/bawidelka.wordpress.com/455/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/bawidelka.wordpress.com/455/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/bawidelka.wordpress.com/455/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/bawidelka.wordpress.com/455/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/bawidelka.wordpress.com/455/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/bawidelka.wordpress.com/455/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/bawidelka.wordpress.com/455/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/bawidelka.wordpress.com/455/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/bawidelka.wordpress.com/455/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/bawidelka.wordpress.com/455/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=455&subd=bawidelka&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bawidelka.wordpress.com/2008/02/20/dzienniki-motocyklowe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/02dcabb5736e4bc82eae84f6e6c0f269?s=96&#38;d=monsterid" medium="image">
			<media:title type="html">Mag</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>