Posted by: Mag on: 10/12/2008
Światła latarń jak szkliste oczy ryb odbijały się w kałużach, błyszcząc jakimś nienaturalnym, fosforyzującym światłem wieczoru. Wydłubywałam je końcem obcasa z tych wodnych amalgamatów porytych wodorostami zeschniętych liści, kształtem przypominających skarlałe motyle spalone przez stearynowy udar letnich popołudni.
:Łóżko cały dzień niezaścielone, zawalone pościelą zmiętą i wytarzaną od ciężkich snów, stało jak głęboka łódź gotowa do [...]
Posted by: Mag on: 25/11/2008
: Nadeszły żółte, pełne nudy dni zimowe. Zrudziałą ziemię pokrywał dziurawy, przetarty, za krótki obrus śniegu. Na wiele dachów nie starczyło go i stały czarne lub rdzawe, gontowe strzechy i arki kryjące w sobie zakopcone przestrzenie strychów – czarne, zwęglone katedry, najeżone żebrami krokwi, płatwi i bantów – ciemne płuca wichrów zimowych. Każdy świt odkrywał [...]
Posted by: Mag on: 27/09/2008
Wychodzę i po omacku, trochę nieprzytomnie, pozornie tylko leniwie i w stylu: “nic mi się nie chce” idę do ciebie w makijażu rozmazanym węglem w kąciku oka, dziurą w pończosze, która zahaczyła o guzik twoich spodni, dusznością wpijającą się w ramiona, pojedynczymi, gęsimi piórami we włosach i wstydem startym na policzkach. A ty przyjmujesz mnie [...]
Najnowsze komentarze