Posted by: Mag on: 03/07/2009
Co za ranek – jak gdyby ofiarowany w podarku dzieciom z plaży. Z tym słońcem koloru najczystszego piasku, szorstkiego i wilgotnego jak język w otwartej ranie nieba, przeznaczonym tylko na określone okazje i miejsca, zbrodniczo dziś wykwitającym w samym centrum miasta, w nagrzanym tramwaju, w dyskretnych plamach potu pojawiających się na zagięciach koszul. Ranek dziwnie [...]
Posted by: Mag on: 18/06/2008
Dni pęcznieją, jak krówki mordoklejki rozpływające się na języku i bańki mleczy tuż przed dokonaniem żywota w zgrai półostrych paralotni. Kończą się tuż przed wschodem słońca, a zaczynają w bliżej nieokreślonej epoce, w której mleko spod powiek wycieka, nasącza poduszki, przyjemnym łaskotaniem wdziera się do gardła i grzeje w odkryte łydki, ramiona, biodra znaczone bliznami [...]
Posted by: Mag on: 12/02/2008
Gdybym któregoś dnia miała wybrać z pełnej misy dni przaśnych, maślanych, parujących i wrzących, z dróg przebytych, ścieżek przedeptanych, myśli niepokornych, pierwszych i ostatnich, to, co najważniejsze – na tu i teraz, na zaraz i natychmiast – to bez wahania, z zawiązanymi oczami i przydymionymi zmysłami – wybrałabym Nas.
Bo w tym wszystko się zawiera, wszystko [...]
Najnowsze komentarze