<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Bawidełka &#187; spotkania</title>
	<atom:link href="http://bawidelka.wordpress.com/category/spotkania/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://bawidelka.wordpress.com</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 17 Dec 2009 22:35:42 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<cloud domain='bawidelka.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://www.gravatar.com/blavatar/38052ba7098876bfa432781b2dc818d6?s=96&#038;d=http://s.wordpress.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Bawidełka &#187; spotkania</title>
		<link>http://bawidelka.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://bawidelka.wordpress.com/osd.xml" title="Bawidełka" />
		<item>
		<title>Luna park</title>
		<link>http://bawidelka.wordpress.com/2009/03/30/luna-park/</link>
		<comments>http://bawidelka.wordpress.com/2009/03/30/luna-park/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Mar 2009 14:05:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mag</dc:creator>
				<category><![CDATA[spotkania]]></category>
		<category><![CDATA[karuzela]]></category>
		<category><![CDATA[luna park]]></category>
		<category><![CDATA[wrocław]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bawidelka.wordpress.com/?p=1693</guid>
		<description><![CDATA[Ostatni raz w luna parku byłam gdzieś na początku podstawówki. Toteż na propozycję M., żeby tej niedzieli zafundować sobie powrót do dzieciństwa i skorzystać z tymczasowo stacjonującej we Wrocławiu atrakcji, zgodziłam się z piskiem, przytupem i rumieńcami na policzkach. Zebrawszy więc ekipę ludzi &#8211; których w tym miejscu pozdrawiam  i pozdrawiam serdecznie;) &#8211; równie żądnych [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=1693&subd=bawidelka&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;"><strong>O</strong>statni raz w luna parku byłam gdzieś na początku podstawówki. Toteż na propozycję M., żeby tej niedzieli zafundować sobie powrót do dzieciństwa i skorzystać z tymczasowo stacjonującej we Wrocławiu atrakcji, zgodziłam się z piskiem, przytupem i rumieńcami na policzkach. Zebrawszy więc ekipę ludzi &#8211; których w tym miejscu pozdrawiam  i <strong>pozdrawiam serdecznie</strong>;) &#8211; równie żądnych wrażeń, wybraliśmy się na Plac Społeczny, co by zażyć wywczasu, adrenaliny, uciechy i inszych przyjemności.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>O</strong>d samego początku wiedziałam, że nie wlezę na to wielkie śmigło, kręcące się jakieś trzydzieści metrów nad ziemią ruchem niejednostajnie przyspieszonym ze wszelkimi atrakcjami sponsorowanymi przez siłę ciążenia, sumę siły odśrodkowej i wariackiej, dającej siłę wypadkową szałową w ramach praw drugiej zasady dynamiki Newtona, pęd, popęd i różnicę ciśnienia atmosferycznego. Że wołem, watą cukrową, żelkami, miśkiem ze strzelnicy i tygodniowym kuponem na posiłki wegetariańskie mnie żadna siła tam nie zawlecze i że prędzej skonam niż dosiądę tego niepewnego krzesła wywalającego żądnych wrażeń ludzi w kosmos.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>S</strong>pośród więc atrakcji wielu &#8211; łańcuchowych, pojazdowych, strzelniczych, śmigłowych &#8211; wybrałam sobie takie jedno diabelstwo, co nawet niestrasznie wyglądało, a kręciło i piszczało jak szalone &#8211; wiecznie bujając komplet pasażerów. Z perspektywy dzisiejszej rozumiem parcie na tę bujawkę. Ktoś to naprawdę świetnie wykombinował &#8211; zawierając przyjemne w pożytecznym &#8211; i założenia wszystkich praw Newtona, Keplera, Archimedesa, czy innego Pitagorasa włączając w jedną maszynę, będącą dziełem szatana.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>W</strong>szystko zaczyna się w momencie, kiedy siła <em>F</em> działa na ciało <em>m</em> z pewnym przyspieszeniem <em>a</em>. Wydawać by się mogło, że nic bardziej pospolitego i banalnego. A tymczasem zasada zachowania pędu przy takich warunkach siłowych i w czasie, w którym delta te równa się pisk, przerażenia i rozmach, urasta do horrendalnych rozmiarów dublując trzecią zasadę dynamiki Newtona i prowadząc do efektu znanego w fizyce pod terminem: teoria względności. Działa ona w ten sposób, że suma bodźców naziemnych: wzrokowych i słuchowych nie równa się sumie bodźców ruchowo-czuciowych na tej diabelskiej maszynie, w której macierz gęstości atmosfery przekracza dopuszczalną normę, prowadząc tym samym do paniki.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>M</strong>ówiąc prościej &#8211; z poziomu ziemia &#8211; po upływie kilku sekund  &#8211; człowiek zostaje wyrzucony w kosmos w ramach zasady zachowania pędu &#8211; i modli się &#8211; każdy na swój sposób &#8211; o spokojne lądowanie. Jedni siedzą z zamkniętymi oczami i rękoma wpijają się w drążki, myśląc o sercu, które jest w uchu i żołądku gdzieś w okolicach pachy; inni krzyczą podniebiosa za dwoje, co by było raźniej; jeszcze inni przypominają sobie wszystkie znane przekleństwa i ich kombinacje wypowiadając je na jednym wydechu z finałowym: <em>teraz kurwa w drugą stronę!</em></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>K</strong>iedy obydwie zaś strony zostaną już odhaczone i dochodzi jeszcze tylko do rytualnego powtórzenia obydwu azymutów, owo nasienie szatana zaczyna zwalniać i zwraca światu ludzi w rozmazanych makijażach i fantazyjnych fryzurach typu: nieład artystyczny.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>J</strong>eżeli więc ktoś marzy o karierze astronauty i zastanawia się, jak robią to w NASA, to polecam:</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;"><span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://bawidelka.wordpress.com/2009/03/30/luna-park/"><img src="http://img.youtube.com/vi/MZYcijO7d6o/2.jpg" alt="" /></a></span></p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">:)</p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/bawidelka.wordpress.com/1693/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/bawidelka.wordpress.com/1693/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/bawidelka.wordpress.com/1693/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/bawidelka.wordpress.com/1693/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/bawidelka.wordpress.com/1693/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/bawidelka.wordpress.com/1693/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/bawidelka.wordpress.com/1693/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/bawidelka.wordpress.com/1693/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/bawidelka.wordpress.com/1693/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/bawidelka.wordpress.com/1693/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=1693&subd=bawidelka&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bawidelka.wordpress.com/2009/03/30/luna-park/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/02dcabb5736e4bc82eae84f6e6c0f269?s=96&#38;d=monsterid" medium="image">
			<media:title type="html">Mag</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img.youtube.com/vi/MZYcijO7d6o/2.jpg" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>Tani podryw</title>
		<link>http://bawidelka.wordpress.com/2009/02/04/tani-podryw/</link>
		<comments>http://bawidelka.wordpress.com/2009/02/04/tani-podryw/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Feb 2009 15:16:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mag</dc:creator>
				<category><![CDATA[pan dziadek]]></category>
		<category><![CDATA[spotkania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bawidelka.wordpress.com/?p=1570</guid>
		<description><![CDATA[Przyczaił się na mnie między chłodziarko-zamrażarką a stosem kartonów z uszkodzonymi jogurtami. Zacharczał, zagulgotał, skupił się w sobie, by już po chwili owo skupienie przenieść na oczy, wybałuszyć je, wytłoczyć i zarzęzić w ascendesach sylab i namiętnych sonantów: - Rany, Halina!
Przez chwilę udawałam, całkiem logicznie, że nie do mnie te tony, że mogę dalej w [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=1570&subd=bawidelka&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>rzyczaił się na mnie między chłodziarko-zamrażarką a stosem kartonów z uszkodzonymi jogurtami. Zacharczał, zagulgotał, skupił się w sobie, by już po chwili owo skupienie przenieść na oczy, wybałuszyć je, wytłoczyć i zarzęzić w ascendesach sylab i namiętnych sonantów: <em>- Rany, Halina!</em></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>rzez chwilę udawałam, całkiem logicznie, że nie do mnie te tony, że mogę dalej w skupieniu czytać etykietki paluszków rybnych i zająć się swoimi zakupami popołudniowo-obiadowymi, w celu spełnienia swojego zadania, jakim wyżej wymieniony posiłek jest. Tymczasem nic bardziej mylnego; ów jegomość w wieku podwójnie Chrystusowym, ze szpakowatymi włosami zaczesanymi z prawej strony na lewą, płaszczu obitym fragmentem lisa, okularami denkami i koszykiem wypełnionym pomarańczami, zwracał się właśnie w moją stronę, nazywając mnie Haliną i mrugając do mnie nerwowo.</p>
<p style="text-align:justify;"><em>- Halina, no! </em>– wrzasnął mi tuż przy uchu waląc ręką w lodówkę z rybami. <em>– Taka młoda, a taka głucha. Pomyślałby kto, no no&#8230; Halina&#8230; –</em> dodał po chwili zniżając głos i przechodząc w szept  &#8211; <em>Jaśka nie daje mi spokoju.</em></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>J</strong>eżeli do tej pory miałam nadzieję, że zachodzi tu horrendalna pomyłka i że już za chwilę mój nowy znajomy zorientuje się w niej, wycofa, przeprosi i z nerwowym mrugnięciem oddali się w kierunku kasy, to po tym wyznaniu zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo się mylę. Toteż bez chwili wahania postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. <em>- To pomyłka – </em>powiedziałam głosem stanowczym, z akcentem na <em>mył</em>. – <em>Nie jestem Haliną.</em> Jegomość spojrzał na mnie chytrze, wywalił język, zamrugał na dwa i powiedział zaciesznie: &#8211; <em>Oj Halina, Halina, nic się nie zmieniłaś. Humorek dopisuje, po mamusi.</em> Rzeczywiście, mój humorek od zawsze był wybitnie sprzyjający i z wysokiej półki, toteż postanowiłam zrobić z niego użytek w tej sytuacji.</p>
<p style="text-align:justify;">-<em> Proszę pana </em>– wypowiedziałam te słowa tonem rodem z posiedzeń Trybunału Konstytucyjnego – <em>Bardzo mi przykro, że Jaśka nie daje panu spokoju, ale pan mnie najwyraźniej z kimś myli. Nie nazywam się Halina. &#8211; Więc jak? </em>– odparł zaskoczony jegomość wpijając się kościstymi palcami w lodówkę w rybami. Tego się nie spodziewałam. Westchnęłam cicho, włożyłam paluszki do koszyka, uśmiechnęłam się nawet lekko i z rezygnacją powiedziałam: -<em> Magda. A teraz pozwoli pan, że pójdę do kasy</em>. Zdążyłam zrobić zaledwie dwa kroki, gdy usłyszałam: &#8211; H<em>alina! Ty sobie ze mną nie pogrywaj, a! Ja wszystko twojej rodzonej matce powiem, wszystko. Że się zadawałaś z Marcinem, to też. Że uprawiacie brzydkie rzeczy przed ślubem! I to jeszcze, że nie po bożemu i że specjalnie się na ćwiczenia zapisaliście, żeby różne figury wyczyniać diabelskie! O!</em></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>arsknęłam w kołnierz. Odwróciłam się z uśmiechem, przyjęłam bojową pozycję z jedną ręką na biodrze, drugą z koszykiem gotową do miotania w razie potrzeby i głosem poważnym, a krotochwilnym orzekłam:  &#8211; <em>Dobrze </em>– po czym z diabelskim błyskiem w oku dodałam – <em>Tylko proszę nie zapomnieć dodać, że robimy to także na stole w kuchni, na biurku, pod prysznicem i&#8230; i i w chłodziarko-zamrażarce w Tesco.</em></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>J</strong>egomość stał przez chwilę jak wryty, mrugał nerwowo, to otwierał usta, to zamykał, jakby chciał coś powiedzieć, po czym z czołem pałającym, a głosem ochrypłym zagrzmiał: &#8211; <em>Wiedziałem! </em> I z tym wykrzyknieniem pozostawiłam go samego, oddalając się w kierunku kasy.</p>
<p style="text-align:justify;">•</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>otem, już przy samym wyjściu ze sklepu, kiedy płaciłam za rybę i inne produkty niezbędne do wykonania zadania, znowu usłyszałam za swoimi plecami:<em> &#8211; Halina! </em> Tym razem postanowiłam w ogóle nie reagować na ten tani podryw. Co więcej, nie musiałam. Bowiem kolejną ofiarą naszego jegomościa stał się blond osiłek w skórzanej kurtce i wytartych dżinsach, tak uderzająco podobny do Haliny, że naprawdę trudno byłoby się nie pomylić. Osiłek najwyraźniej nie zamierzał wdawać się w jakiekolwiek dywagacje z napastowanym przez Jaśkę jegomościem, bo po krótkiej serii: <em>rany, co, halina, kto</em> – wydusił z siebie gniewnie: -<em> Panie, czy ja mam panu jaja pokazać? </em>Na co zdenerwowana już całym tym zamieszaniem ekspedientka odpowiadziała wskazując głową na tyły sklepu –<em> Dział z nabiałem po prawej.</em></p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/bawidelka.wordpress.com/1570/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/bawidelka.wordpress.com/1570/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/bawidelka.wordpress.com/1570/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/bawidelka.wordpress.com/1570/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/bawidelka.wordpress.com/1570/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/bawidelka.wordpress.com/1570/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/bawidelka.wordpress.com/1570/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/bawidelka.wordpress.com/1570/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/bawidelka.wordpress.com/1570/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/bawidelka.wordpress.com/1570/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=1570&subd=bawidelka&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bawidelka.wordpress.com/2009/02/04/tani-podryw/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/02dcabb5736e4bc82eae84f6e6c0f269?s=96&#38;d=monsterid" medium="image">
			<media:title type="html">Mag</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Choroba jasna!</title>
		<link>http://bawidelka.wordpress.com/2009/01/19/choroba-jasna/</link>
		<comments>http://bawidelka.wordpress.com/2009/01/19/choroba-jasna/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 Jan 2009 21:17:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mag</dc:creator>
				<category><![CDATA[spotkania]]></category>
		<category><![CDATA[choroba]]></category>
		<category><![CDATA[lekarz]]></category>
		<category><![CDATA[poczekalnia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bawidelka.wordpress.com/?p=1349</guid>
		<description><![CDATA[Jest takie miejsce, w którym wszystkie katastrofy i bolączki ludzkości przybierają wymiar mistyczny, pretendując do roli zjawisk pożądanych i jedynych, wyróżniających nas z tłumu profanów, którzy nie wiedzą, czym jest Hashimoto, varices oesophagei, hepatitis vinsolis,  czy morbus ulcerosus duodemiani,  a już na pewno w żaden sposób nigdy, ale to przenigdy nie doświadczyli &#8211; [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=1349&subd=bawidelka&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;"><strong>J</strong>est takie miejsce, w którym wszystkie katastrofy i bolączki ludzkości przybierają wymiar mistyczny, pretendując do roli zjawisk pożądanych i jedynych, wyróżniających nas z tłumu profanów, którzy nie wiedzą, czym jest <em>Hashimoto, varices oesophagei, hepatitis vinsolis, </em> czy<em> morbus ulcerosus duodemiani</em>,  a już na pewno w żaden sposób nigdy, ale to przenigdy nie doświadczyli &#8211; kłykcin kończystych.</p>
<p style="text-align:justify;">•</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>O</strong>tóż rzecz ma miejsce w poczekalni do lekarza. Wtłoczona w reklamę zniewalającego środka na przyrost bakterii w jelicie cienkim zbawiennie wpływających na jego nastrojenie, a rzężącym panem dziadkiem w prążkowanych spodniach z drelichu, wczuwam się w atmosferę upadku ducha, wszelkich sprawności fizycznych, fin de siecle. Pulchna kobieta pod plakatem z przekrojem poprzecznym trzustki wachluje się złożoną w harmonijkę reklamą środka na wzdęcia, wzdychając co chwila głośnym ochem i achem. Tuż obok niej siedzi wyschnięta starowinka w bladym prochowcu i wełnianej czapce na głowie, której to odwiecznym zwyczajem panien babć nie zdejmuje w obawie przed nagłym przeciągiem lub inną niespodziewaną, a jakże niepożądaną cyrkulacją powietrza. Krajobraz wszelkich nieszczęść dopełnia wymieniony gdzieś wyżej przeze mnie pan dziadek (którego przez chwilę podejrzewam o połknięcie ciągnika) i moja skromna osoba starająca się naprawdę nie czytać o szczegółach tych wszystkich chorób dumnie prężących się na ścianach poczekalni, w obawie przed nagłym wejściem w posiadanie tychże drogą percepcyjno-kropelkową.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>C</strong>iche acz graniczące z doświadczeniem mistycznym sączenie się zarazków wszelkich w przestrzeni przerywa pulchna kobieta pod trzustką: <em>- Ile człowiek to się nacierpi, to się nachoruje, to Bóg jeden raczy wiedzieć. </em>Wszyscy z jakimś dziwnym rozrzewieniem i kontemplacją kiwają głowami na znak zgody. – <em>Niedoczynność mam. Tarczycę</em>. <em>Torbiele, dusznicę bolesną i przewlekłe zapalenie ucha środkowego.</em></p>
<p style="text-align:justify;">- <em>O żeby było mało, droga pani, żeby mało! Ja do tego wszystkiego</em> – odzywa się zbolałym głosem najstarsza starowinka &#8211; <em>W zeszłym roku przechodziłam operację na Forestiere &#8211; Rotes &#8211; de Querol, ale to wraca</em>.  &#8211; <em>Wraca, wraca</em> – wtrąca się dziadek, ekspert od zapalenia jelita i kolki – <em>Sam wiem, jak to jest. Uczepi się człowieka i nie chcę puścić.</em></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>o tych słowach następuje wymowne machnięcie ręką, które wydaje się być znakiem do startu w biciu rekordu o zaszczytne miejsce pierwsze najbardziej schorowanego człowieka w tej części kuli ziemskiej. &#8211; <em>Klimakterium</em> – wylicza pulchna kobitka wycierając się znacząco chusteczką pod oczami – <em>Do tego w rodzinie choroba glutenowa</em>.  &#8211; <em>Arytmia </em>- przebija ją dziadek. – <em>Hipertyreoza</em> -  nie daje za wygraną ta pulchna. &#8211; <em>Artroza segmentu kręgowego! </em>– wysuwa się na prowadzenie dziadek. Jednak niewątpliwie czarnym koniem tych zawodów jest najstarsza starowinka, która po serii: koklusz, epidemia dżumy, cholera i Heinego-Medina, rzuca, jak gdyby od niechcenia: &#8211; <em>Opryszczka narządów płciowych.</em></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>M</strong>ilkniemy w obliczu tego absolutu i przez chwilę kontemplujemy zwycięstwo starowinki. Ta ostatnia jednak nie pozwala nam za długo trwać w tym uniesieniu i rzecze niczym kapłan przemawiający do swoich wiernych: – <em>Ale proszę się nie martwić, za kilka lat i państwa to spotka, czego nie życzę –</em> dodaje kokieteryjnie. Wszyscy zdają się być udobruchani tą deklaracją i wracają do przerzucania się nazwami chorób, dolegliwościami i symptomami. Tylko ja z moim ledwie małym zapaleniem pęcherza czuję się wyjątkowo choro,  nieswojo i nie na miejscu.</p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/bawidelka.wordpress.com/1349/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/bawidelka.wordpress.com/1349/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/bawidelka.wordpress.com/1349/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/bawidelka.wordpress.com/1349/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/bawidelka.wordpress.com/1349/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/bawidelka.wordpress.com/1349/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/bawidelka.wordpress.com/1349/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/bawidelka.wordpress.com/1349/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/bawidelka.wordpress.com/1349/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/bawidelka.wordpress.com/1349/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=1349&subd=bawidelka&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bawidelka.wordpress.com/2009/01/19/choroba-jasna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/02dcabb5736e4bc82eae84f6e6c0f269?s=96&#38;d=monsterid" medium="image">
			<media:title type="html">Mag</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Grannie</title>
		<link>http://bawidelka.wordpress.com/2009/01/15/grannie/</link>
		<comments>http://bawidelka.wordpress.com/2009/01/15/grannie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Jan 2009 20:48:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mag</dc:creator>
				<category><![CDATA[spotkania]]></category>
		<category><![CDATA[babcia]]></category>
		<category><![CDATA[mafia]]></category>
		<category><![CDATA[nieprzysiadalność]]></category>
		<category><![CDATA[Poznań]]></category>
		<category><![CDATA[tramwaj]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bawidelka.wordpress.com/?p=1342</guid>
		<description><![CDATA[Dziś chciała mnie zabić babcia z mafii tramwajowej.
Do naszego spotkania doszło zupełnie przypadkiem w okolicach godziny wieczornej dwudziestej pierwszej, w kierunku Górczyn numer osiem, na przecięciu Teatralnego z Roosevelta. Wracałam zmęczona i głodna, w nastroju zupełnie nieprzysiadalnym, rozdrażniona i ogromnie rzewna kontemplując robótki ręczne mrozu na nieszczelnych oknach tramwaju, które były trawione przez gorące oddechy [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=1342&subd=bawidelka&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;"><strong>D</strong>ziś chciała mnie zabić babcia z mafii tramwajowej.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>D</strong>o naszego spotkania doszło zupełnie przypadkiem w okolicach godziny wieczornej dwudziestej pierwszej, w kierunku Górczyn numer osiem, na przecięciu Teatralnego z Roosevelta. Wracałam zmęczona i głodna, w nastroju zupełnie nieprzysiadalnym, rozdrażniona i ogromnie rzewna kontemplując robótki ręczne mrozu na nieszczelnych oknach tramwaju, które były trawione przez gorące oddechy współpasażerów. Stałam przyczepiona do jednej z rurek u wezgłowia siedzenia, kręcąc się odrobinę na obcasie w sposób niewidoczny dla moich współtowarzyszy jazdy i zatrzymując wzrok to na jednym pęknięciu okna w fantazmatach zimna, a drugim usłyszałam pod sobą pogardliwy, skrzeczący głos babci z mafii tramwajowej przemawiający do jejże pasażera vis-a-vis.<br />
- Nie podoba mi się pana pobrudzona kurtka, że też pan się tak nie wstydzi do ludzi, uch.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>M</strong>afia tramwajowa. Wynaturzony element miasta pretendujący do wszelkich praw jego autochtonów. Ktoś poruszył się lekko przy mnie na dźwięk tych słów, lekko zafalował, jakby brał zamach, żeby pierdyknąć babcię w łeb, ale ostatecznie z jego gardzieli wydobyło się tyko ostrzegawcze głośne grzęźnięcie nie zapowiadające niczego dobrego. Babcia z mafii tramwajowej pozostała mimo tego niewzruszona. Co więcej, przystąpiła do serii dalszych ataków.<br />
- Pan jest brudny, proszę się przesiąść.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>an rzeczywiście nie wyglądał na świeżynkę. Oczy miał przekrwione, zęby przerzedzone, z tej odległości przypominające klawisze fortepianu, kurtkę świadczącą o kilkukrotnym spożyciu zapiekanki z podwójną porcją keczupu, licznych libacjach alkoholowych i bójkach, bardzo zresztą przyziemnych. Nie zmieniało to natomiast faktu, że miejsce w tramwaju należało mu się z tego prozaicznego powodu, że bilet na przejazd miał, a co więcej – przejazdu tego pragnął dokonać, co jest jak gdyby argumentem nie do zbicia. I go też w tej rozgrywce postanowił wykorzystać.<br />
- Mam prawo tu siedzieć i jechać dokąd mi się żywnie podoba. Jeżeli pani jest niezadowolona, to proszę się samej przesiąść.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>K</strong>toś skasował bilet. Jak gdyby w ostatniej chwili zdążył na seans, który właśnie się tu odbywał. Babcia zagotowała się i nastroszyła: &#8211; Widzicie państwo do czego tu dochodzi?! Nie można nawet jak człowiek wysiedzieć w tramwaju.<br />
Zostaliśmy zaproszeni do tej gry przez samych pierwszoplanowych aktorów. Wydawało się, że przez krótką chwilę mój gulgoczący sąsiad zechce zabrać głos w tej sprawie i odpowiedzieć babci z mafii na jej pełne wyrzutu pytanie, niemniej koniec końców chyba zrezygnował z udziału w porachunkach, zostawiając pole do popisu mnie. Mnie będącej w stanie wojennym, anarchistycznym, wrednym, paskudnym. – Nie można – wtrącam się więc – bo pani robi tu niepotrzebny problem.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>B</strong>abcia z mafii drgnęła, głośno przełknęła ślinę, w zwolnionym tempie, jak na filmach akcji odwróciła swój lewy profil w moją stronę, tak, że wkrótce stał się on syntezą dwu profili zwaną dalej: en face i ryknęła w taki sposób, żeby przypadkiem nikt w naszym wagonie nie mówił potem przed policją, że nie słyszał.<br />
- A pani co?!</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>rzez chwilę chciałam ładnie zrymować na gie, ale moje nastroje anarchistyczne jeszcze nie sprzyjały rewolucjom, toteż odpowiedziałam grzecznie, najgrzeczniej jak umiałam, że: &#8211; Zauważam, że problem ma pani i tylko pani. A jeżeli to pani problem, to proszę coś z nim zrobić i się, na ten przykład, przesiąść.<br />
- Widzicie ją?! – używając powtórnie wykrzyknienia babcia z mafii pragnęła chyba zaapelować tym wiecowym wołaniem do opinii publicznej będącej w tym przypadku opinią tramwajową. Wyprostowałam się więc bardziej, tak, żeby każdy mógł mnie zobaczyć wedle życzenia i odparowałam głosem słodkim a zjadliwym, że <em>nie przypominam sobie, żebym była z panią na ty.</em></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>T</strong>ramwaj zadudnił, podskoczył, kryjąc w kołnierzach płaszczy i węzłach szalików dyskretne uśmiechy. Do rozmowy włączył się pan od kurtki w smaku keczupowym – Niech pani tak nie zaczepia ludzi, bo to nie jest miłe, jak sama pani właśnie widzi. Ale babcia nie dawała za wygraną! Szykowała się właśnie do centralnego natarcia zgodnie z naukami ojców mafii: &#8211; Zero wychowania, zero taktu. – Mamy w końcu niezły przykład w starszym pokoleniu, prawda? – odpowiadam zjadliwie. Babcia prycha, facet po lewej gulgocze, keczup się śmieje, tramwaj dygocze.<br />
- To już jest szczyt wszystkiego – grzmi babcia próbując w tłumie znaleźć sprzymierzeńców – Kto to widział, żeby tak, żeby jak…<br />
- No jak? – pytam się grzeczne &#8211; Czepia się pani człowieka, które ma takie samo prawo do jazdy w tym tramwaju, jak i pani.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>S</strong>zach. Za plecami słyszę pomruki i potakiwania. Babcia mierzy we mnie błyskawicami, tłum szaleje, finał nadchodzi. Mój ruch:  <em>- Proszę się zachowywać.</em> Mówię  triumfalnie mając świadomość błędu językowego, który jeszcze bardziej potęgują infantylność tego wyrażenia i jego gówniarskie konotacje. I mat. Babcia podnosi się z siedzenia, zaciska szczęki, wciska guzik. Tramwaj z piskiem zatrzymuje się na przystanku, otwierają się drzwi, tłum faluje, mafia wychodzi. Na odchodnym jeszcze odwraca się złowieszczo i rzuca dorodne: &#8211; <em>Kurwa! </em>Na co, jak na komendę, trzy niezależne od siebie osoby w tramwaju odkrzykują: <em>- Chyba ty!</em></p>
<p style="text-align:justify;">Miasto – Mafia 1:0</p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/bawidelka.wordpress.com/1342/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/bawidelka.wordpress.com/1342/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/bawidelka.wordpress.com/1342/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/bawidelka.wordpress.com/1342/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/bawidelka.wordpress.com/1342/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/bawidelka.wordpress.com/1342/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/bawidelka.wordpress.com/1342/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/bawidelka.wordpress.com/1342/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/bawidelka.wordpress.com/1342/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/bawidelka.wordpress.com/1342/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=1342&subd=bawidelka&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bawidelka.wordpress.com/2009/01/15/grannie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/02dcabb5736e4bc82eae84f6e6c0f269?s=96&#38;d=monsterid" medium="image">
			<media:title type="html">Mag</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Corleone</title>
		<link>http://bawidelka.wordpress.com/2009/01/14/corleone/</link>
		<comments>http://bawidelka.wordpress.com/2009/01/14/corleone/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Jan 2009 23:57:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mag</dc:creator>
				<category><![CDATA[mityzacja rzeczywistości]]></category>
		<category><![CDATA[spotkania]]></category>
		<category><![CDATA[babcia]]></category>
		<category><![CDATA[mafia tramwajowa]]></category>
		<category><![CDATA[tramwaj]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bawidelka.wordpress.com/?p=1329</guid>
		<description><![CDATA[Mafia tramwajowa. Szajka babć i dziadków (chociaż ci drudzy są raczej mniejszością w tej zorganizowanej na ogromną skalę organizacji) okupujących przystanki komunikacji miejskiej. Do atrybutów wykorzystywanych przez jednostki mafijne należą: laski, parasole, kule, berety, kapelusze, siatki, koszyki wiklinowe, torby na kółkach. Członkowie mafii charakteryzują się złudnym i dla przeciętnego obserwatora niewinnym wyglądem osób starszych. W [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=1329&subd=bawidelka&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;"><strong>M</strong>afia tramwajowa. Szajka babć i dziadków (chociaż ci drudzy są raczej mniejszością w tej zorganizowanej na ogromną skalę organizacji) okupujących przystanki komunikacji miejskiej. Do atrybutów wykorzystywanych przez jednostki mafijne należą: laski, parasole, kule, berety, kapelusze, siatki, koszyki wiklinowe, torby na kółkach. Członkowie mafii charakteryzują się złudnym i dla przeciętnego obserwatora niewinnym wyglądem osób starszych. W rzeczywistości jednak są to wytrawni znawcy kamuflażu, którzy przybierają swe jurne i sprawne ciała w kostiumy niedołęstwa w celach wyznaczonych im przez mafię.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong> M</strong>afia tramwajowa dąży do opanowania jak największej liczby tramwajów w danym mieście i wykorzystania ich zasobów naturalnych oraz dóbr przestrzennych na własny użytek. Jej głównym celem zaś jest pozbawienie przeciętnego mieszkańca praw cywilnych i obywatelskich, a w szczególności komunikacyjnych. Mimo rozwiniętej siatki szpiegowskiej i sztuce kamuflażu opanowanej do perfekcji, mafia tramwajowa niekiedy daje się zdemaskować nawet w biały dzień. Najczęściej następuje to w czasie akcji, zwanej przez specjalistów w tej dziedzinie: <em>forest run</em>, kiedy to dana osoba z mafii spóźnia się na wyznaczone zadanie. Istnieje wtedy ryzyko, że tramwaj lub autobus, który w tym dniu miała ona opanować – odjedzie. Jednostka mafijna łapie się podówczas wszelkich środków, które będą w stanie umożliwić jej wykonanie zadania do końca. Odrzuca  więc swą maskę (laskę, kule, czy co tam ma pod ręką), przybiera pozycję startową i pędzi za tramwajem/autobusem, bijąc rekord świata na dystansie sześćdziesięciu metrów, a niekiedy nawet i stu. To ryzykowne ujawnienie się mafioza nie trwa jednak długo. Po osiągnięciu celu jakim jest pojazd komunikacji miejskiej wchodzi on znowu w swój kostium niedołężnego staruszka dysząc i sapiąc nad uchem wszystkich pasażerów mających szczęśliwe miejscówki siedzące – i dopóty charczy i rzęzi, dopóty cel jego misji nie zostanie spełniony. Kolejna, nieświadoma niczego osoba, oddaje mafii swoje miejsce.</p>
<p style="text-align:justify;">•</p>
<p style="text-align:justify;"><em>dedykowane Porankowi</em></p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/bawidelka.wordpress.com/1329/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/bawidelka.wordpress.com/1329/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/bawidelka.wordpress.com/1329/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/bawidelka.wordpress.com/1329/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/bawidelka.wordpress.com/1329/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/bawidelka.wordpress.com/1329/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/bawidelka.wordpress.com/1329/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/bawidelka.wordpress.com/1329/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/bawidelka.wordpress.com/1329/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/bawidelka.wordpress.com/1329/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=1329&subd=bawidelka&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bawidelka.wordpress.com/2009/01/14/corleone/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/02dcabb5736e4bc82eae84f6e6c0f269?s=96&#38;d=monsterid" medium="image">
			<media:title type="html">Mag</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Neighbourhood</title>
		<link>http://bawidelka.wordpress.com/2009/01/09/neighbourhood/</link>
		<comments>http://bawidelka.wordpress.com/2009/01/09/neighbourhood/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Jan 2009 14:52:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mag</dc:creator>
				<category><![CDATA[spotkania]]></category>
		<category><![CDATA[balkon]]></category>
		<category><![CDATA[popielniczka]]></category>
		<category><![CDATA[pranie]]></category>
		<category><![CDATA[prześcieradła]]></category>
		<category><![CDATA[sąsiad]]></category>
		<category><![CDATA[Świetlicki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bawidelka.wordpress.com/?p=1318</guid>
		<description><![CDATA[Przyłapałam sąsiada na gorącym uczynku. Mieszkamy vis-a-vis, w równolegle do siebie ustawionych niedużych słonecznych blokach, przy których trawa zawsze jest równo przystrzyżona, a okolica klatki i płotków okalających klomby z różami są tak czyste, że można wychodzić po zakupy na boso. Nie jestem przy tym w stanie określić komu zawdzęczam tę estetykę przestrzeni. Nie przypominam [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=1318&subd=bawidelka&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>rzyłapałam sąsiada na gorącym uczynku. Mieszkamy vis-a-vis, w równolegle do siebie ustawionych niedużych słonecznych blokach, przy których trawa zawsze jest równo przystrzyżona, a okolica klatki i płotków okalających klomby z różami są tak czyste, że można wychodzić po zakupy na boso. Nie jestem przy tym w stanie określić komu zawdzęczam tę estetykę przestrzeni. Nie przypominam też sobie, żebym płaciła jakąś dodatkową składkę na roboty okołoblokowe i feng-shui klatki schodowej, niemniej godzę się na ten luksus i ład ogromny, będący złudnym poczuciem stabilizacji i dostatniego życia, póki czarna dziura przyszłości majaczy jeszcze gdzieś w końcach maja, nie  przysłaniając mi świata ani balkonu sąsiada, do którego właśnie wracam.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>S</strong>ąsiad mój ma balkon na przeciwko moich okien. Jest to balkon typu prostokątna wypustka z ramą szczerbatych prętów jakich codziennie widzimy tysiące obleczonych w szmaty, folie, azbest i inne dary natury pozornie odgradzające nasze prywatne lokale od świata psich kup i samotnych niedopałków papierosów w ich agoniach z bibułki.<img class="alignleft" src="http://img293.imageshack.us/img293/5931/212yerka2xeq3.jpg" alt="" width="207" height="185" /> U niego rolę owego parawanu pełni mata bambusowa, którą zapewne zakupił podczas jednej ze swoich oryginalnych wycieczek po sobie tylko znanych miejsach. Mata ta cudownie  nie komponuje się z zielonym niewiadomoczym kręcącym się na najwyżej wysuniętym pręcie balustrady. Owo zielononiewiadomoco przypomina z tej odległości butelkę po Cisowiance rozciętą u podstawy i uformowaną w lichego kwiatka, który kręci się przy silniejszym podmuchu wiatru i czasem spada do mieszkającej piętro niżej sąsiadki, której to &#8211; sąsiad zwykł notorycznie brudzić wywieszane prześcieradła.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>W</strong> dniu dzisiejszym, sąsiad mój, jak się zdaje nie zamierzał wcale odstępować od swojego rytuału. Wyszedł na balkon chwilę po trzynastej, rozejrzał się uważnie w koło, jak gdyby sprawdzając, czy nikt nie widzi, nie szpieguje, nie podpatruje go, podczas gdy on zamierza dopełnić tu oto świętej swojej powinności i nie zdając sobie sprawy z bezczelnego voyeryzmu, który tu uprawiam robiąc sobie przerwę w lekturze obowiązkowej, wsadził sobie do buzi palec wskazujący, chwilę go possał i wystawił przed siebie badając, jak mniemam, kierunek wiatru. Wiatr najwyraźniej się zgadzał, bo sąsiad z zadowoloną miną zniknął na chwilę w czeluściach swojego mieszkania odgrodzonego od świata psich kup i niedopałków papierosów  matą bambusową i zasłonami w kolorze zgniłej zieleni, po czym wrócił z masywną popielniczką i szelmowskim uśmiechem, sprawdzając wiatr jeszcze raz, jeszcze raz rozglądając się uważnie dokoła i widząc, a właściwie nie widząc nikogo, kto by mógł go przyłapać <em>in flagranti </em>- wywalił zawartość dzierżonego przez siebie naczynia zgodnie z kierunkiem wiatru, tak, że cała jego zawartość wylądowała na śnieżnobiałych prześcieradłach sąsiadki z dołu, dumnie i majestatycznie kołyszących się na wietrze.</p>
<p style="text-align:justify;">•</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>D</strong>wie godziny po tym wydarzeniu syn sąsiadki z dołu, którego okna są odrobinę niżej od moich, podłączył, jak co dzień, swój bas do wzmacniacza i począł skakać po progach gitarowych z niemą maestrią i wczuciem, machając przy tym włosem oraz prężąc się niemiłosiernie. Jego matka w tym czasie zbierała pranie z balkonu ze spokojem i dostojeństwem. <em>Ponieważ wszystko należy robić cicho i powoli. Tak.</em></p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/bawidelka.wordpress.com/1318/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/bawidelka.wordpress.com/1318/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/bawidelka.wordpress.com/1318/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/bawidelka.wordpress.com/1318/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/bawidelka.wordpress.com/1318/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/bawidelka.wordpress.com/1318/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/bawidelka.wordpress.com/1318/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/bawidelka.wordpress.com/1318/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/bawidelka.wordpress.com/1318/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/bawidelka.wordpress.com/1318/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=1318&subd=bawidelka&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bawidelka.wordpress.com/2009/01/09/neighbourhood/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/02dcabb5736e4bc82eae84f6e6c0f269?s=96&#38;d=monsterid" medium="image">
			<media:title type="html">Mag</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img293.imageshack.us/img293/5931/212yerka2xeq3.jpg" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>Mistletoe</title>
		<link>http://bawidelka.wordpress.com/2008/12/25/mary-virgin-christmas/</link>
		<comments>http://bawidelka.wordpress.com/2008/12/25/mary-virgin-christmas/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Dec 2008 20:36:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mag</dc:creator>
				<category><![CDATA[spotkania]]></category>
		<category><![CDATA[boże narodzenie]]></category>
		<category><![CDATA[ciąża]]></category>
		<category><![CDATA[hey]]></category>
		<category><![CDATA[pałer rendżer]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo von Kleist]]></category>
		<category><![CDATA[pierogi]]></category>
		<category><![CDATA[Świetlicki]]></category>
		<category><![CDATA[święta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bawidelka.wordpress.com/?p=1298</guid>
		<description><![CDATA[Siedzimy we dwoje. On przed chwilą ocalił świat przed niecnymi i nieprzyzwoitymi planami Doktora Octopusa, toteż teraz może odpoczywać sobie z nogą założoną na nogę i wcinać jabłecznik posypany cynamonem i cukrem pudrem, od którego śnieży mu się nos. Ja jestem w ciąży i mam ochotę na śledzie w śmietanie, a do tego tosty posmarowane [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=1298&subd=bawidelka&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;"><img class="alignleft" src="http://www.qprint.com.pl/uploads/images/750/yer-01.jpg" alt="" width="165" height="163" /><strong>S</strong>iedzimy we dwoje. On przed chwilą ocalił świat przed niecnymi i nieprzyzwoitymi planami Doktora Octopusa, toteż teraz może odpoczywać sobie z nogą założoną na nogę i wcinać jabłecznik posypany cynamonem i cukrem pudrem, od którego śnieży mu się nos. Ja jestem w ciąży i mam ochotę na śledzie w śmietanie, a do tego tosty posmarowane dżemem. On kładzie mi głowę na kolanach i opowiada o podboju kosmosu. Ja piję gorącą, imbirową herbatę i bawię się przełącznikiem lampek na oknie, które teraz migają w takt szlagieru Dżordża Majkela. On właśnie ma fazę na cukrową bombkę w kształcie sopla, wpycha ją sobie prawie całą do buzi i przez chwilę wygląda jak lukrowy mikołaj z białą, klejącą się brodą błyszczącą w świetle choinki. Ja jestem w zupełnie błogim, błogosławionym stanie, z którego wyjdę zapewne za kilka dni o własnych siłach, bez nadprogramowych cięć i testów na ojcostwo.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>G</strong>dyby spojrzeć na nas z pewnej odległości, jak pewnie to uczynisz, można zauważyć, że jesteśmy kwintesencją tych świąt, ikonicznym znakiem przejedzenia i dziecięcych marzeń przełożonych na walki na ciasto i ciąże z pierogami.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>T</strong>rwamy więc w tym corocznym uświęceniu, on pięcioletni, bohaterski, ze spajdermenem na skarpetkach oraz lukrem na policzkach i ja &#8211; dojrzała jak jabłecznik, w ciąży i z sercem pojemnym, jak przedwojenna wanna &#8211; rozgrzeszając świat ze słodyczy i rozkładając go na czynniki pierwsze w odgryzionych od korpusów głowach piernikowych zwierząt i maczanych w gęstych lukrach palcach wskazujących.</p>
<p style="text-align:justify;">***</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>W</strong>esołych i nieprzyzwoitych Wszystkim:)</p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/bawidelka.wordpress.com/1298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/bawidelka.wordpress.com/1298/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/bawidelka.wordpress.com/1298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/bawidelka.wordpress.com/1298/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/bawidelka.wordpress.com/1298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/bawidelka.wordpress.com/1298/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/bawidelka.wordpress.com/1298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/bawidelka.wordpress.com/1298/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/bawidelka.wordpress.com/1298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/bawidelka.wordpress.com/1298/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=1298&subd=bawidelka&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bawidelka.wordpress.com/2008/12/25/mary-virgin-christmas/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/02dcabb5736e4bc82eae84f6e6c0f269?s=96&#38;d=monsterid" medium="image">
			<media:title type="html">Mag</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://www.qprint.com.pl/uploads/images/750/yer-01.jpg" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>Hey Joe!</title>
		<link>http://bawidelka.wordpress.com/2008/10/25/hey-joe/</link>
		<comments>http://bawidelka.wordpress.com/2008/10/25/hey-joe/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 25 Oct 2008 19:29:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mag</dc:creator>
				<category><![CDATA[spotkania]]></category>
		<category><![CDATA[dentysta]]></category>
		<category><![CDATA[dziąsło]]></category>
		<category><![CDATA[hey joe]]></category>
		<category><![CDATA[Poznań]]></category>
		<category><![CDATA[wrocław]]></category>
		<category><![CDATA[ząb]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bawidelka.wordpress.com/?p=1137</guid>
		<description><![CDATA[dla Marcina, który jest idealnym dopełnieniem tego trójkąta ;)

Poznałam go w pewien piątkowy poranek i od razu zalazł mi za skórę. Po grubiańsku wdarł się na trzeciego między M. i mnie, chciał od razu pić herbatę, jeść tosty, przykrywać się kołdrą po sam czubek nosa i robić setkę innych, codziennych rzeczy, do robienia których się [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=1137&subd=bawidelka&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;"><span style="color:#c0c0c0;"><em>dla Marcina, który jest idealnym dopełnieniem tego trójkąta ;)</em></span><br />
<strong><br />
P</strong>oznałam go w pewien piątkowy poranek i od razu zalazł mi za skórę. Po grubiańsku wdarł się na trzeciego między M. i mnie, chciał od razu pić herbatę, jeść tosty, przykrywać się kołdrą po sam czubek nosa i robić setkę innych, codziennych rzeczy, do robienia których się najzwyczajniej w świecie nie nadawał. Mizdrzył się i czarował M., który z wrodzoną sobie uprzejmością i genialnością twierdził, że w sumie to nie jest on taki zły i że wygląda całkiem ładnie &#8211; gładząc go przy tym po policzku, co już było szczytem wszystkiego. Dżoł &#8211; bo o nim mowa &#8211; przyjął to chyba za dobrą monetę i postanowił zostać z nami aż do dzisiaj. Niechgo.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>N</strong>a początku wygonił mnie do apteki. Posłusznie schowałam się w wysoki kołnierz płaszcza i zlazłam te dwanaście pięter w dół, żeby przypadkiem nie wynikła z tego jakaś grubsza afera. Apteczyna doradziła mi nie drażnić i nie prowokować Dżoła, bo może być nieprzyjemny w pożyciu. Przede wszystkim zaś nie powinnam go dopuszczać do słodyczy, bo wszystko wyżre &#8211; jak twierdziła. Potulnie przyjęłam jej rady, dokładając jeszcze do nich ostateczny jejmowy pomysł &#8211; eksmisja intruza &#8211; co w danym momencie mnie przerosło i skupiłam się na serwowaniu Dżołemu jego ulubionych ziółek, po które mnie o tak niecnej porze zgonił. Na nieszczęście moje, ole, zioło wpłynęło na Dżoła w sposób odwrotny do zamierzonego i zamiast wprawić go w humor potulny i ugodowy &#8211; rozeźliło go na dobre. Zaczął mnie chuligan szczypać i kopać. Stosowanie metody: zimnem go, gorącem go, zimnem go &#8211; zachoruje i umrze &#8211; nie poskutkowało. Dżoł został z nami na dobre.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>K</strong>amil na jego widok, spotkany w niedzielę, spacerem, postanowił obfotografować go ze wszystkich stron: bo taka okazja nie często się zdarza. No tak &#8211; jeszcze tego by brakowało, żebym w świat, za pan brat, z Dżołem i dumnym czołem. On sam w ramach wtopienia się w tłum robił za mój trzeci policzek i zgarniał wszystkie słodkie całusy od M., co już nawet nie było szczytem wszystkiego, a szczytem szczytów i szczytem w szczycie, należycie. Lubił też, jak śpiewaliśmy mu <em>Hey Joe</em> i głaskaliśmy przed snem, pozwalaliśmy spać na drugim boku i chowaliśmy go w cieple kołnierza; za to obrażał się wielokrotnie, kiedy ukradkiem udało mu się przeczytać wiadomość od M.: <em>kopnij Joe&#8217;ego w dupę, gdziekolwiek ją ma</em>, czy gdy dowiedział się, że <em>wdarł się między nas na krzywy ryj.</em></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>N</strong>iemniej nic na dłużej nie skutkowało, Dżoł uparł się, postanowił zostać już  po wszystkie dni mego istnienia &#8211;  na zawsze przy tym skazując mą twarz na niesymetryczność i trójpoliczkowość. Dżoł, mały, okrutny Joe Monster, nie wiedział jeszcze, że tak jak on potrafił zaleźć za skórę mnie, tak i ja potrafię jemu.<br />
<strong><br />
25</strong> października, dzień poznański słoneczny i podmroźny, dentyszczyna mówi: <em>zajęte</em> &#8211; i każe mi czekać na korytarzu. Więc czekam. Ze mną jakiś chłopak lat może dwudziestu. Patrzy się to na mnie, to na Dżoła. Po chwili pyta: <em>boli?</em> <em>- Mhm</em> &#8211; odpowiadam cicho. <em>Widać</em> &#8211; mówi on i łapie się za swój policzek <em>- mnie też rwie jak sam szatan.</em> <em>- Mówię do niego Myster.</em> Myster &amp; Dżoł, joł joł. Czekanie mija nam na nerwowym skubaniu fragmentów odzieży i łapaniu się za części ciała naszych współtowarzyszy niedoli. Oczekiwanie umilają wrzaski z gabinetu i czyjś podniesiony głos: <em>ale krwawi!</em> Myster po kilku przyczajkach i oklepaniu swojego mniejszego po męskiemu decyduje się zostawić mnie samą na placu boju. Dżoł nie kryje radości. Puszy się i rumieni. Nic na to nie mówię, głaszczę Dżoła, tak, że niczego się nie spodziewa i z ponurą satysfakcją myślę o wszystkich tych przeboskich specyfikach, które już za chwilę wyeksmitują go z mojej przestrzeni życiowej, <em>forever. </em></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>D</strong>entyszczyna ma stary sweter w choinki i duże okulary muchy. Już na wejściu zapowiada mi, że kocha Gierka i że chciałaby go spotkać po drugiej stronie. Dżoł ją kokietuje i zachęca do rozmowy, na co ona natychmiast przystaje i zaczyna snuć swoją opowieść o czasach na ka, które oczywiśnie były lepsze i o dyktaturze w szkołach, której jest namiętną zwolenniczką. Dżoł piszczy z radości i puka mnie w podbródek, a ja zastanawiam się nad sensem tego wszystkiego i światem, który właśnie zamyka mi się na przestrzeni dentyszczyna &#8211; gierek &#8211; joe, mamooł!<br />
<strong>P</strong>ierwsze skrzypce gra oczywiście ten ostatni, puszy się już tak, że zaczynam go czuć przy migdałkach, fryzuje i wypina się nieskromnie. Dentyszczyna w końcu bierze go z zaskoczenia i łoi jakąś żółtą miksturą, w której zapachu mieszczą się wszystkie stomatologiczne koszmary małych dzieci. Dżoł zaczyna wyć, ja razem z nim. (Przywiązałam się chyba.) Następnie dentyszczyna okłada go preparatami i cuchnącymi maściami, zawija w ligninę jak w pieluchę i każe walić antybiotykiem, aż się nie wyprowadzi. Dziękuję, od razu lepiej się czuję, hu hu. <em>Hey Joe, tell me what are ya gonna do.</em></p>
<p style="text-align:justify;">***</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>25</strong> października, godzina 21.14, Dżoł jest po dwu porcjach antybiotykowych i kuracjach nawadniających. Póki co, myśli chyba, że to wakacje i wciąż puchnie, ale już nie opala się na czerwono, tylko na biało, jak śnieg, brzeg, jak kakadu.</p>
<p style="text-align:justify;">Spieprzaj dziadu!</p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/bawidelka.wordpress.com/1137/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/bawidelka.wordpress.com/1137/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/bawidelka.wordpress.com/1137/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/bawidelka.wordpress.com/1137/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/bawidelka.wordpress.com/1137/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/bawidelka.wordpress.com/1137/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/bawidelka.wordpress.com/1137/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/bawidelka.wordpress.com/1137/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/bawidelka.wordpress.com/1137/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/bawidelka.wordpress.com/1137/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=1137&subd=bawidelka&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bawidelka.wordpress.com/2008/10/25/hey-joe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/02dcabb5736e4bc82eae84f6e6c0f269?s=96&#38;d=monsterid" medium="image">
			<media:title type="html">Mag</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>sunstroke</title>
		<link>http://bawidelka.wordpress.com/2008/10/04/sunstroke/</link>
		<comments>http://bawidelka.wordpress.com/2008/10/04/sunstroke/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 04 Oct 2008 14:52:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mag</dc:creator>
				<category><![CDATA[spotkania]]></category>
		<category><![CDATA[orzechy]]></category>
		<category><![CDATA[Poznań]]></category>
		<category><![CDATA[przyjaźń]]></category>
		<category><![CDATA[sobota]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bawidelka.wordpress.com/?p=1061</guid>
		<description><![CDATA[Pysznie jest. Stoimy z N. na przystanku, a pijane o tej porze roku słońce rzyga na linie tramwajowe, wchodzi pod bluzki, łaskocze pępki i rozgrzewa mrożone pierogi, którymi dopiero co się łoiłyśmy. N. grzechocze workiem włoskich orzechów i wrzuca mi je pojedynczo za koszulkę, a ja piszczę na całe skrzyżowanie Głogowska-Palacza i odganiam się od [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=1061&subd=bawidelka&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;"><strong>P</strong>ysznie jest. Stoimy z N. na przystanku, a pijane o tej porze roku słońce rzyga na linie tramwajowe, wchodzi pod bluzki, łaskocze pępki i rozgrzewa mrożone pierogi, którymi dopiero co się łoiłyśmy. N. grzechocze workiem włoskich orzechów i wrzuca mi je pojedynczo za koszulkę, a ja piszczę na całe skrzyżowanie Głogowska-Palacza i odganiam się od niej tłumaczeniem Schulza w czterech językach, które pogniecione plącze mi się w palcach. </span></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;"><strong>J</strong>est sobota, godzina chwilę po piętnastej. Wcześniej piłyśmy ekonomiczną, niesłodzoną herbatę i rozgrzeszałyśmy świat z błędów językowych. N. snuła perwersyjne wizje, w których to, ja i M. obściskiwaliśmy się lubieżnie za osiedlowymi garażami i nakryli nas na tym moi uczniowie/ znajomi/ znajomi znajomych/ przyjaciele, donosząc o tym innym uczniom/ znajomym/ znajomym znajomych i przyjaciołom. Jako, że od picia z kimś herbaty w miejscu publicznym do obmacywania się na rogatkach miasta jest bardzo blisko, przystaję na tę plotę i już po chwili możemy przejść do oglądania kompromitujących mnie zdjęć, w stylu:<em> i tak mieszkałaś ze mną, widziałaś gorsze rzeczy.</em></span></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;"><strong>P</strong>óźniej siedzimy na parkingu przed supermarketem, jak takie mlecze dwa wykwitłe, banalne i słoneczne, z torbami przeciążonymi od podstawowych artykułów gospodarstwa domowego i pierogami-kamieniami, które z upływem minut miękną i nie można się już nimi walić. Ja idę na filologię serbsko-chorwacką, a N. śpiewa <em>ejoejoindeszadoł.</em> W ramach wczucia się w nowy kierunek studiów kupuję sałatkę bałkańską, co obydwie uznajemy za dobre posunięcie przy zapoznaniu się z programem zajęć i poskromieniem ducha dziedzictwa południowosłowiańskiego.</span></p>
<p style="text-align:justify;">***</p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;"><strong>P</strong>ysznie jest. Stoimy z N. na przystanku, a pijane o tej porze roku słońce rzyga na linie tramwajowe, wchodzi pod bluzki, łaskocze pępki i rozgrzewa mrożone pierogi, którymi dopiero co się łoiłyśmy. N. wypycha mi kieszenie marynarki orzechami i żegna się w pośpiechu z jakąś inwektywą w tle. Raczę ją czymś równie siarczystym, jako, że należę do świadomych użytkowników języka polskiego i po krótkim buzi dupci &#8211; N. ładuje się do tramwaju.</span></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;"><strong>K</strong>olejny dobry dzień reszty mojego życia. Dankeszyn, dankiren, &#8220;<em>dankemachenvonsechz</em>&#8220;. </span></p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/bawidelka.wordpress.com/1061/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/bawidelka.wordpress.com/1061/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/bawidelka.wordpress.com/1061/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/bawidelka.wordpress.com/1061/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/bawidelka.wordpress.com/1061/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/bawidelka.wordpress.com/1061/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/bawidelka.wordpress.com/1061/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/bawidelka.wordpress.com/1061/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/bawidelka.wordpress.com/1061/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/bawidelka.wordpress.com/1061/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=1061&subd=bawidelka&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bawidelka.wordpress.com/2008/10/04/sunstroke/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/02dcabb5736e4bc82eae84f6e6c0f269?s=96&#38;d=monsterid" medium="image">
			<media:title type="html">Mag</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>R.</title>
		<link>http://bawidelka.wordpress.com/2008/07/24/r/</link>
		<comments>http://bawidelka.wordpress.com/2008/07/24/r/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Jul 2008 21:03:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mag</dc:creator>
				<category><![CDATA[dzieciństwo]]></category>
		<category><![CDATA[spotkania]]></category>
		<category><![CDATA[peron]]></category>
		<category><![CDATA[wakacje]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko]]></category>
		<category><![CDATA[pociągi]]></category>
		<category><![CDATA[stacja]]></category>
		<category><![CDATA[bąki]]></category>
		<category><![CDATA[maleństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bawidelka.wordpress.com/?p=863</guid>
		<description><![CDATA[Siadamy razem na peronie zarosłym gęstym pokrzywskiem, w którym buczą trzmiele guzowate i soczyste, gdzieś na jednym z końców świata wtłoczonego w stawanie się pogód i bujne życie erotyczne semaforów.
Ty od razu pakujesz mi się na kolana, wkładasz palce do nosa, śmiejesz się, bo jakiś bąk wpadł pijany w maki i porzygał się słodkim nektarem. [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=863&subd=bawidelka&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;"><span style="color:#339966;"><strong>S</strong></span>iadamy razem na peronie zarosłym gęstym pokrzywskiem, w którym buczą trzmiele guzowate i soczyste, gdzieś na jednym z końców świata wtłoczonego w stawanie się pogód i bujne życie erotyczne semaforów.</p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#339966;"><strong>T</strong></span>y od razu pakujesz mi się na kolana, wkładasz palce do nosa, śmiejesz się, bo jakiś bąk wpadł pijany w maki i porzygał się słodkim nektarem. Zaczynasz śpiewać przechodząc co i rusz w wyższe tonacje &#8211; zamieniające się w piski i pohukiwania, mieszając wszystkie piosenki, jakie tylko znasz, tak, że wychodzi z tego: <em>siała baba mak, a dziadek papierka</em>. Po chwili ślinisz mi rękę od łokcia po nadgarstek mówiąc, że jesteś wielkim kotem urodzonym w nocy w karocy i tulisz się cały mleczny i pachnący latem, jakbyś chciał wejść tam skąd przyszedłeś.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong><span style="color:#339966;">J</span></strong>a zaś nie mogę wyjść z podziwu nad tą recepcją głęboką, moim światem przetransponowanym na Twój i Twoim powierzonym mi. Nad więzią, która między nami się zrodziła, od pierwszych słów, ganiania się, wkładania sobie urojonych pająków za koszulę, od wycia na modłę kościelną, bo nie chcę Ci dać trzeciego ciastka; poprzez tego guza nabitego w czasie pierwszego spotkania, oglądania pociągów przez bite trzy godziny przy Twoim niesłabnącym zainteresowaniu, mówienia wszystkim paniom <em>dzień dobry</em> i udawaniu złodzieja, którego zawsze dopadasz. Od czyszczenia Ci twarzy z dżemu, którym wysmarujesz się po czubek głowy, kąpania Cię w pianie, którą jesz, smarowania Cię kremem, na który prychasz, poprzez uczenia Cię słów:<em> łobuz, feler, awanturować</em>, z których to masz wieczny ubaw i które to także powtarzasz z namaszczeniem, w formie: <em>łopus, sfelrer, bonturować!</em></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#339966;"><strong>W</strong></span> końcu i po to ciche <em>kocham Cię</em>, którym raczysz mnie tuż przed snem, kiedy oczy masz zaklejone bajką, a piąstki wkładasz sobie do ust.<br />
W takich chwilach jesteśmy ze sobą najbliżej.<br />
***<br />
<strong><span style="color:#339966;">I</span></strong> w tych jeszcze, w których podnoszę na Ciebie głos, mówiąc tonem nie znoszącym sprzeciwu:<em> R., proszę przestać karmić bąki cukrem. </em><br />
A Ty patrząc na mnie z miną niewiniątka i palcami zaklejonymi od słodkiej mazi, odpowiadasz wtedy ciepły i skruszony: <em>Wiem, tylko muszy moszna.</em></p>
<img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/bawidelka.wordpress.com/863/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/bawidelka.wordpress.com/863/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/bawidelka.wordpress.com/863/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/bawidelka.wordpress.com/863/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/bawidelka.wordpress.com/863/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/bawidelka.wordpress.com/863/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/bawidelka.wordpress.com/863/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/bawidelka.wordpress.com/863/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/bawidelka.wordpress.com/863/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/bawidelka.wordpress.com/863/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/bawidelka.wordpress.com/863/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/bawidelka.wordpress.com/863/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=bawidelka.wordpress.com&blog=1299830&post=863&subd=bawidelka&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bawidelka.wordpress.com/2008/07/24/r/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/02dcabb5736e4bc82eae84f6e6c0f269?s=96&#38;d=monsterid" medium="image">
			<media:title type="html">Mag</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>